Wpisy użytkownika hononey z dnia 10 października 2011

Liczba wpisów: 1

hononey
 
@starving oh, czyli nir jestem jedyna :D a o co chodzi z tymi komorkami? No coz, latwiej mi pisac po angielsku niz po polsku wiec troche sie przejezyczylam ale przynajmniej sie posmialas :D

jpg (32).jpg


Waga: 50,5kg
Zauwazylam ze teraz waga mi sie stabilizuje tak miedzy 50 a 51kg :D a to dobrze, chociaz i tak czuje sie jakbym wazyla pol tony (wybaczcie ze pisze bez PL znakow ale pisze na ipodzie).

jpg (3).jpg


    No wiec rano wstalam, nie poszlam biegac (nie chcialo mi sie), zjadlam chudy twarog z oliwa z oliwek i wyszlam z psem. Wrocilam i wzielam sie za robienie rosolu. Potem spisalam z neta legalne i nielegalne dodatki do witaminowych suplementow (bo na tej diecie nie mozna jesc zadnych cukroe a juz na pewno nie slodzikow) i napisalam jeszcze jedna rzecz i do lekarza.
    Wkurza mnie to w anglii ze nie ma sie jednego lekarza, tylko za kazdym razem idzie sie do innego. Arrrrghhh >.< no i mu mowie ze chcr zmienic inhalator bo zawiera laktoze a ja nie moge bo mam problemy z jelitem to ten mi zrobil caly wywiad na co jestem chora i wogoole. Zdiagnozowal u mnie zespol jelita nadwrazliwego (jakbym sie sama tego nie domyslila =,=). Pokazal mi jakas tania ulotke o IBS (zespol jelita nadwrazliwego po angielsku) i do mnie mowi ze trzeba miec zdrowy tryb zycia, nie pic, nie palic, jesc regularnie. Ja na niego patrze jak na wariata (juz mi sie chcislo ryczec z nerwow) i na sam koniec do mnie z tekstem ze musze jesc duzo otrebow i siemia lnianego (no tym to juz mnie zabil). Przeciez te bakterie w jelitach sie tym zywia ty kretynie ! (anglia zeszla pod psy jesli chodzi o diagnoze). I on do mnie, to jak masz wiatry to sa tabletki i mozesz je brac a ja do niego NIE BEDE BRALA ZADNYCH TABLETEK BO ICH NIE LUBIE. TO JEST TRUCIZNA! I on do mnie ze nie zmieni mi inhalatora bo cala laktoze wdycham do pluc i nie dostaje sie do moich jelit. Ok prawda, ale dostaje sie do krwioobiegu cioto! Wyszlam wkurzona i pojechalam na poczte. Zalatwilam sprawy i do domu. Po drodze zahaczylam o sklep ze zdrowa zywnoscia i znalazlam witaminy ktore (prawdopodobnie moge brac)
    W domu upieklam tacie udka (ktorych obecnie juz nie moge jesc bo sa w sosie). Ogolem przez caly dzien za duzo nie zrobilam. Nauczylam siekwestii bo jutro mamy przesluchania do przedstawienia ktore bedzie na swieta. Chce byc albo psem albo oslem qlbo dinozaurem (bo to zabawki sa). Mialam isc jescze na Tatiane ale stwierdzilam ze nie i tak Sharon zadecyduje dac role jednej ze swoich tancereczek wiec nie ma sensu tracic czasu na ukladanie choreografii.
    Teraz staram sie trzymac porzadek w pokoju bo zauwazylam ze sprzatanie to strata czasu. posprzatalam wiec pokoj przed wyjscirm i poszlam na spinning. Dzisisj poszlam na ta klase co Chris ja prowadzi wiec poeinnam byc padnieta na twarz a wcale tak nie bylo. Nie bylam zmeczona ani nic. Moze dlatego ze znowu zaczelam brac koenzym Q10. Bynajmniej nie sadze zeby jutro waga pokazala diametrqlna zmiane no bo wlasnie q10 wiaze wode w komorkach wiec eaga bedzie troche oszukana. Do tego po treningu zjadłam trochę kurczaka z rosołu (na serio niewiele).

jpg (2).jpg


Proste *ćwiczenie* podczas czekania (na zagotowanie wody się w czajniku, na przystanku, itp). Stań prosto, stań na lewej nodze, a prawą (prostą) wysuń do tyłu jak najwyżej się da i trzymaj tak przez 5 sekund. Zrób 2 sekundy przerwy i tak 10 powtórzeń. Potem zmiana ;)

jpg (18).jpg


Chyba tyle,
kocham ♥