Wpisy użytkownika hononey z dnia 4 lipca 2011

Liczba wpisów: 1

hononey
 
Chciałabym coś napisać zanim Wam opowiem co u mnie. Możecie sobie pomyśleć, czytając mojego bloga, że Wam ściemniam. Ale prawda jest taka, że nie miałabym po co tego robić. Oprócz Was, tego bloga czyta również moja Siostra i najlepsza Przyjaciółka [które 'zostawiłam' w Polsce], więc nawet gdybym chciała kit wciskać, co się u mnie dzieje, to bym nie mogła, bo najzwyczajniej w świecie nie potrafię Ich okłamać (:

Poniedziałek - 52.8
Wtorek - 53.5
Środa - 53.4
Czwartek - 52.6
Piątek - 51.8
Sobota - 51.8
Niedziela - 51.2 [stanęłam drugim razem na wadze to pokazało 51.6 -,- Moja waga robi sobie ze mnie jaja]

*Waga: 51.4kg*

Poniedziałek - całe szczęście, że mnie przenieśli, bo tam gdzie teraz pracuję jest o wiele ciekawiej. Nadal robię paczki, ale jest więcej ludzi, radio jest włączone i ogółem jest więcej do roboty. Poznałam trochę ludzi. No więc tego dnia rano robiłam przy taśmie, że musiałam wkładać kilka swoich rzeczy na taśmociąg, tak jak inne osoby, a potem maszyna z tego robiła paczki. Ken [taki dziadek] do mnie podszedł i powiedział - Widzisz tego tam młodzieńca [pokazywał na Liam'a, który też wziął tą pracę na wakacje]? Ma 16 lat, nie ma dziewczyny i mu się podobasz. A ja taki szok normalnie... =O Niby fajny jest, podobny do Chaning'a Tatum'a [aktor który grał w pierwszej części STEP UP'a], ale bez przesady. Poza tym trzeba sobie dać spokój z facetami... Wieczorem poszłam na siłownię na godzinę, dom i lulu.

Wtorek - Było tak gorąco, że nie było czym oddychać. Kasia mi się śniła :( Że ukrywałam Ją w strychu :D Było tak gorąco w pracy, że w dresach to miałam saunę. Nic ciekawego się nie stało. Wieczorem gotowanie, siłownia i lulu.

Środa - Tak sobie pomyślalam - przez 10h pracuję, to równiedobrze mogę coś innego w tym samym czasie robić, dlategoteż zaczęłam uczyć się angielskiego [słówka i pierdoły]. Na siłowni w ogóle poznalałam Polaka - ze 23 lata? Fajnie się z nim gada, ale ja przyszłam ćwiczyć, a nie gadać [-,-]

Czwartek - Tego dnia było tak zimno, że szok. Tt powiedział, że mnie podwiezie i zabierze z pracy, bo miał wolne. A w ogóle, to ja pracuję koło takich drzwi, jedyne żeby się dostać z jednego zakładu, do drugiego. I na tym drugim zakładzie pracuje taki chłopak. Może ma z 16 lat [nie chodzi mi o to, że mi się podoba, ale taka fajna chłopaczyna z niego]. Ogółem Anglicy mają to do sibie, że jak się przechodzi obok kogoś to się uśmiechasz i ta druga osoba tak samo [ w Polsce to się uśmiechniesz i Polak na Ciebie jak na idiotę patrzy]. Wracając do tematu. Śmiać mi się chciało, bo za każdym razem jak przechodził to się do siebie uśmiechaliśmy, a potem przechodził z jakimś starszym kolesiem, co powiedział HELLO no to ja tak samo do niego HELLO [anglicy są bardzo otwartymi ludźmi - Ci starsi, bo młodzież ok 17 w dół ma za grosz szacunku...] A potem on sam przechodził i powiedział HI i do niego pwoiedziałam HELLO. Większość z Was nie zrozumie raczej z czego mam brecht. Ogółem polewkę mam z tego, że ta 'relacja' idzie na co raz wyższe szczebelki. Przez cały dzień się uśmiechaliśmy, potem HELLO, to pewnie jutro będzie HOW'RE YOU? hahaha xD Wybaczcie, mam dziwne poczucie humoru :D WALIĆ TO! No więc wieczorem na siłownię, a potem Polak - Radek [razem z jego kolegą] zaprosili mnie do ICE BREAKERS [coś w rodzaju takiej restauracji która jest na siłowni w THE DOME. THE DOME to jest ogółem takie miejsce, gdzie jest siłownia, basen ze zjeżdżalniami, solarium, korty tenisowe, hale sportowe, hale do squasha itp itd. Wpiszcie sobie w GOOGLE - jak wam się chce - THE DOME DONCASTER, to będziecie wiedziały o czym mówię]. No to powiedziałam, że idę ale nie będę nic jadła. No to poszłam z nimi, pogadaliśmy, ale musiałam iść do domu, bo nie wzięłam phona, a powiedziałam Tacie że wrócę o 1900 -,-.

Piątek - na ten dzień zarezerwowałam sobie HEALTH CHECK - sprawdzają Ci poziom glukozy i cholesterolu we krwi. OCzywiście trzeba zapłacic Ł10 -,- No więc wstałam o 0600. Zimno mnie telepało, bo nie chciałam nic jeść przed badaniami tylko wodę cały czas piłam. o 1000 tam poszłam i jeszcze musiałam czekac 40min bo do kupy nie mogli się zebrać. Ogółem moje badania wyszły tak [od razu daję porównianie z poprzednimi w Polsce - jednostek nie podaję bo po co]:

Cholesterol całkowity - normy 150 - 200
2009 rok - 134.7
2010 rok - 132
2011 rok - 183

Cholesterol HDL 'dobry' - normy 40 - 80
2009 rok - 60.9
2010 rok - 67.2
2011 rok - 95

Ratio [stosunek HDL do całkowitego cholesterolu] - norma powinna być mniejsza niż 3.3
2011 rok - 1.9

Glukoza - norma 70 - 115
2009 rok - 74
2010 rok - 79.1
2011 rok - 99

Cholesterolem w zasadzie nie muszę się za bardzo przejmować, bo dużo mam tego dobrego, więc to jest spoko.

Glukoza natomiast mnie martwi. Ale to może być przez to że przez 4h byłam na nogach i nic nie jadłam, więc wątroba 'wyrzuciła' glikogen [forma cukru, która daje siłę mięśniom kiedy nie ma pożywienia]. Planuję kupić sobie glukometr [albo go wygrać - bo zapisałam się do konkursu]. Poza tym od kilku dni nie łykałam ani witamin ani OMEGA, więc to mogło być również tym spowodowane. Zobaczy się jeszcze... Z drugiej strony cukrzyca może się u mnie zaczynać, bo cały czas do toalety łażę i to picie... Ale przecież to przez to że soli nie jem.

Sobota - wstałam o 0440, żeby kurczaka zjeść, bo z Tt jechaliśmy na AIR SHOW do Lincoln/Waddington. BYŁO ZAJEBIŚCIE <3 Powiem Wam najlepsze rzeczy jakie się przytrafiły. No więc kupowałam wlasnie plakat z THUNDERBIRDS [amerykańska grupa akrobatyczna - oni są tak samo ważni dla amerykanów, jak ISKRY dla Polaków, albo RED ARROWS dla Anglików], moją jedną z najulubieńszych grup, a ja patrze, a tam idą piloci z Thunderbirds... I mówię do Tt, TT SZYBKO PŁAĆ KOLESIOWI, TO PÓJDĘ DO PILOTÓW, TO WEZMĘ PODPISY. No to podeszłam, powiedziałam EXCUSE ME, SIR, a on się tak odwrócił i z tym zajebistym amerykańskim akcentem [jak to się na TOP GUN słyszy] YES MAN [a mi się miękko w kolanach zrobiło :D ]. Miałam dwa podpisy, bo tylko 2 ich było. Póżniej próbowałam ich znaleźć, ale ślad zaginął. Próbowałam też znaleźć pilotów z Red Arrows, ale nie po pokazie odlecieli do swojej bazy. Podpisywać mieli następnego dnia :( Co jeszcze? A kupiłam sobie aviatorki [okulary] DOKŁADNIE takie na jakie polowałam 4 lata. I jeszcze mam zrobiony nieśmiertelnik i jest na nim napisane

JOLANTA GORSKA
DOB 11/11/1993
BLOOD B POS
HONONEY
JUST DO IT...

A najlepsze było to, że przez okluary inni nie widzieli moich oczu, więc mogłam do woli patrzeć na innych. Przechodzili dwaj piloci - może ze 24 lata? PATRZYLI SIĘ :D A jak się mielnęliśmy, to jeszcze głowy im się wykręcały :D A jak byłam ubrana? Body czarne z krótkim rękawkiem, na to szare bolerko z długim rękawkiem i krótkie spodenki jeansowe.
Na pokaz przylecieli też Polscy piloci i gadaliśmy. A jeszcze pod koniec dnia, jak już wracaliśmy do samochodu, tata poszedł kupić sobie burgera, no to ja zostałam i czekałam [po co mi iść z nim, skoro i tak do mnie może dojść]. Przejeżdżał ford transit wypełniony pilotami :D Machali i uśmiechali się ^^ Muszę stwierdzić że to był mój najlepszy dzień w tym roku ^^ Co do budek z jedzeniem - owszem ładnie pachniało, bo wszędzie było czuć paloną cebulę, burgery itd, ale prawdę mówiąc nawet to na mnie nie działało. Rano zjadłam tylko pieczonego kurczaka bez piersi i mimo tych wszystkich zapachów tam, nawet jeden raz nie poczułam głodu. Ani nawet nie zaburczało. Wypiłam tylko 2 kawy na pokazie, jedną herbatę i 2 butelki wody 1,5l wody na spółkę z Tt.

Niedziela - wieczorem poszłam na 2,5h na siłownię.

Zdecydowałam, że w czwartki będę chodziła na Aquafit, a zaraz potem są zajęcia z Jogi.

Co do głodu. To od tego jak będziemy głodne, zależy od tego jak zdefiniujemy głód w momencie kiedy będzie nam on najbardziej doskwierał. Wtedy trzeba pić dużo wody/zielonej herbaty i caly czas sobie wmawiać - jestem już taka głodna że nie mogę/zaraz zwymiotuję/ zaraz puszcze pawia. I tak przez cały czas.

Ostatnio calkiem przypadkowo, natknelam sie na DIETE OPTYMALNĄ. Poczytajcie sobie na Googlach. Nie chodzi mi jednak o dietę, a co przeczytałam w jednym z artykulow. ''Dr Kwaśniewski twierdzi, że do każdego organizmu ludzkiego trzeba dobrać odpowiednio określoną tkankę zwierzęcą, uwzględniając jej rodzaj i budowę. Czyli przykładowo, gdy mamy chory żołądek, zjadamy żołądki zwierząt; gdy cierpimy z powodu schorzeń stawów – rozkoszujemy się chrząstkami, ścięgnami i powięziami; gdy choruje wątroba lub nerki – także zjadamy ich zwierzęce odpowiedniki.'' Cała dieta  [jako sposób odżywiania a nie odchudzania] wydaje się być kompletną klapą i całkowicie do mnie nie przemawia, ale to jedno do mnie przemówiło. No bo zobaczcie... Jeśli mamy chore stawy, no to skąd mamy wziąć te składniki? Zjdając ugotowane chrząstki, wspomagamy nasze chrząstki... Kiedy chora jest wątroba, to to z tej ugotowanej wątróbki weźmie sobie witaminy jakie chce i będzie się regenerowała. Dlatego też, żeby posłużuć za królika doświadczalnego, stwierdziłam, że gotując rosół, będę zjadała szpik z kości, te miękkie końcówki z kości i chrząstki. Okay, wydaje się to obrzydliwe, ale pomyślmy o psach. Ludzie i psy są zwierzętami, jednak psy nie chamują swoich instynktów naturalnych, a ludzie ze względu na estetykę to robię [niezdrowe zatrzymywanie bąków, 'połykanie' beków, niezjedzenie czego, bo to obrzydliwe]. Ale jak dasz psu kość, to zje Ci chrząstkę, tą miękką nasadę kości i wyliże szpik z kości. I zobaczcie, psy które się tak odżywiają [głownie na wsiach] żyją po 20 lat a nawet i dłużej, a średnio jeden rok u psa to na ludzkie 7... Więc same widzicie. To może się wydawać obrzydliwe, ale prawda jest taka, że jest nam to potrzebne. Oczywiście najlepszy jest szpik wołowy, ale raczej samej kości się nie kupi =/

Ostatnio tak się zastanawiałam nad rakiem. Bo w zasadzie on zawsze występuje zawsze wtedy kiedy czegoś brakuje. Jak za mało błonnika to rak jelita grubego i tak bez końca można wymieniać. Więc wychodzi na to, że rak to choroba wynikająca z niedoboru jakiegoś skladnika [bądź co bądź wszyscy jesteśmy organizmami żywymi w których zachddzą procesy. Jesteśmy zbiorowiskiem różnych substancji. Jesteśmy niczym domek z kart, jeśli zabraknie jakiejś karty - czyli substancji - wszystko zaczyna się chwiać]. No i znalazłam 'potwierdzenie' swojej teorii na necie. Otóż jest taka witamina B17 - znajduje się w pestkach jabłek. Jest wyklęta przez koncerny farmaceutyczne, ponieważ zabija raka. Zawiera jakiś rodzaj cyjanku, który uwalnia się tylko tam gdzie występują komórki rakowe. Jednak pestkę w czasie jedzenia trzeba rozgryźć - ludzki organizm nie trawi celulozy, więc wydalilibyśmy ją w toalecie =) Rozgryziona pestka daje się już przetrawić.
Co do jabłek jeszcze. Wiadomo, że tluszcz który się gromadzi się wokół organów wewnętrznych jest bardziej niebezpieczny, niż warstwa tluszczu gromadzona pod skórą. Jabłka zawierają rozpuszczalny błonnik [dokladnie nie wiem o co w tym chodzi], ale jedzenie 2 jabłek dziennie przez 5 lat 'zabija' ten tłuszcz kawałek po kawałeczku. Powiem Wam tak. Jabłka to w zasadzie najzdrowsze owoce. W skórce mają pektyny, które ograniczają łaknienie, niski indeks i ładunek glikemiczny. Do tego działają antynowotworowo. W Europie jabłka są najtańsze, więc jeśli Wasza dieta opiera się na liczeniu kalorii, to co Was zbawią 2 średnie jabłka dziennie? Może i jeszcze dłużej przez to pożyjecie? Może włosy przestaną Wam wypadać? Na pewno od tego nie utyjecie. Tym bardziej że ja jestem na II fazie Dukana, i jem dwa jabłka dziennie i nie tyję, a wręcz chudnę. Jeść oczywiście nie powinnam, bo tylko warzywa i białko, a nawet jeśli to już powinnam jeść tylko w warzywne, a ja jem je codzinnie. Tak więc zakochajmy się w jabłku do końca życia. Ja bd jadła jablka do końca życia - dwa dziennie. Kocham GOLDEN DELICIOUS [żółte są najlepsze].
www.ekorodzice.pl/zdrowie-to-pestka,27,31,322.html

Jeszcze co do rosołu. Nie przytyjecie na zupie warzywnej, która jest zrobiona na rosole, a dokładniej na udkach kurczaka. Po pierwsze. Jest udowodnione, że jakieś białko znajdujące się w chrząstce kości, obniża ciśnienie krwi. Po drugie, błonnik zawarty w warzywach/owocach wyłapuje tłuszcz, pochłania go i wtedy tłuszcz NIE ma szans przedostać się przez jelita do krwioobiego, potem do wątroby itd... W zasadzie rosół - tak jak jabłka - to samo zdrowie. A jeśli jest jeszcze gotowany na udku z indyka, to ma dużo 'kleju' tak pożądany, przez nasze chrząstki stawowe. Więc nie bójmy się zjeść.

Przepis który znalazłam na zupę jarzynową:
forum.dieta-dukan.pl/viewtopic.php?f=13&t=3447

Moja modyfikacja - najpierw wrzucam dwa udka kurczaka ze skórką [jesli gdzieś są jakieś większe zwały tłuszczu to je wycinam i wyrzucam]. Pietruszkę kroję w kostkę. Seler obieram i ścieram na tarce już na samym początku. Potem wrzucam piersi i warzywa na samym końcu. Ja wrzucam 1kg kalafiora i 1kg brokułów. Wodę leję na 3/4 i przykrywam. Kiedy już warzywa są miękkie, to wtedy biorę widelce dwa i staram się jak najbardziej rozdrobnić warzywa, żeby para szybciej uciekała. Zupę gotuję ok 2h, żeby jak najwięcej pary uciekło. Kiedy mięso odchodzi od kości, wyjmuję udka, to mięso także rozdrabniam, chrząstki wrzucam do zupy, a z kości od razu zjadam szpik i nasady. Wrzucam koperek posiekany z natką i jeszcze dodaje ziół prowansalskich na początku gotowania, ale mało. Kiedy to wszystko skończy się gotować, to w zasadzie nei ma konsystencji zupy, tylko bardziej bigosu, ale to dobrze, bo taka papka jest bardziej sycąca [jest to już udowodnione] niż zupa. Do 'zupy' dodaje jogurtu greckiego 0% tłuszczu i wcale nie solę - po co? Mam czuć smak warzyw, a nie smak soli =,= Poza tym dzięki temu smak nam się wyostrza.


A co do jedzenia? Ostatnio waga mi skakała, bo musiałam przeprogramować metabolizm. Teraz jem co 2h. A wygląda to mniej więcej tak:

0600 - kakao [w zasadzie to woda zamiast mleka, z kakao gorzkim i otrębami owsianymi]
0800 - jogurt naturalny 0% tł 500g
1000 - jedna kromka wasy, potem dwa jabłka i znowu kromka wasy popita wodą :)
1200 - połowa pojemnika zupy czyli około 300ml objętościowo
1400 - druga połowa pojemnika zupy
1600 - znowu pierwsza połowa pojemnika zupy [mam dwa pojemniki ;D]
1800 - zupa...
2000 - rzeżucha

A jak mam proteinowe, to wtedy jem piersi zamiast zupy ;) I oczywiście cały czas piję gorącą zieloną herbatę.

Już dawno pojęłam pewną rzecz, ale dopiero dzisiaj wpadłam na pomysł żeby się nią z Wami podzielić.
Skoro mnie nie obchodzi, co ludzie robią ze swoim życiem, bo to ich sprawa, to oni myślą w ten sam sposób, a to oznacza, że nie obchodzi ich co ja robię ze swoim. Tak więc kulturalnie rzecz ujmując mam wyrąbane co ludzie o mnie myślą. Ja jestem najważniejszą osobą w swoim życiu i jesli ja się soba nie zajme, to nikt za mnie tego nie zrobi. Dlatego dałam sobie spokój z chłopakami - jeszcze nie dorośli. Poza tym kobiety które zostały 'wielkimi' były samotne w swoim życiu np. Coco Chanel. Ewentualnei potem sobie znalazły facetów. To samo ze znajomymi. Nie mówię, że ich teraz porzucę, bo Igu i Jagny nigdy bym nie zostawiła, ale One są w Polsce, kontakt mamy i jest OK. Mówię teraz o znajomych w Anglii. Zero wypadów na miasto itp Po co? W tym czasie mogę się uczyć angielskiego, francuskiego co mi pomoże w karierze [ przy okazji mogłabym sobie ortografię Polską przypomnieć =,=].

Mam już dość chłopaków. W zasadzie Jamie już mi przeszedł, po tym jak byłam na tym AIR SHOW. Skoro ja nie mogę być pilotem [takie było moje marzenie, ale przez astmę nie mogę =(], to mój mąż będzie. W zasadzie, to tylko żołnierze mają szacunek, respekt no i mięśnie... =D Jamie nie ma mi nic do zaoferowania. Za rok też jadę z Tt na AIR SHOW, i do PL przylatuję prawdopodobnie w dwa ostatnie tygodnie sierpnia - odnowić sobie paszport/ID no i obejżę AIR SHOW w Radomiu. Więc polowanie na pilotów czas zacząć =D A propos polowania, to trzeba mieć jeszcze figurę, dlatego kiedy spadnie mi waga do 49kg [mniej nie chcę, bo to chore robić z siebie chudzielca, poza tym będąc aktorką trzeba być seksowną. Chce 49kg bo będę się pilnowała, żeby nie przekroczyło 50kg. Gdybym schudła do 51 tylko, to wtedy bym sobie mówila, że jeden kg to nie problem, potem byłby następny i w ogóle. A tak to magiczna 4 z przodu]. Więc kiedy osiągnę wagę 49kg, wynajmuję prywatnego trenera - mam to wliczone w koszta wykupienia karnetu rocznego na siłowni, to chcę sobie nogi umięśnić. Moją motywacją jest Michelle Rodriguez, znana między innymi z ZA SZYBCY ZA WŚCIEKLI
www.filmweb.pl/person/Michelle+Rodriguez-40280#
taka typowa chłopaczara. Więc Ona jest moją motywacją teraz.

Wzrost: 163cm
Waga: 54.4kg
BMI: 20.5

i trzeba przyznać, że jest seksowna [stwierdzam fakt - spokojnie, lezbą nie jestem]. Prawda jest taka, że większość reżyserów to faceci, a faceci są wzrokowcami. Żeby dostać się do branży trzeba być seksownym =D Tak więc kochane, biorę się za siebie.

Znalazłam fajne - dość nietypowe ćwiczenia na ZMARSZCZKI - od wczoraj zaczęłam je robić (=

vitalia.pl/artykul467_Popraw-wyglad-twarzy-i-szy…

To chyba tyle już... Aha, zdecydowałam się dodawać zdjęcia, tego jak już wyglądam - po co to przeciągać. Na razie dodaję stare, z moją BFF, która też pięknie wyszczuplała. Igu <3
  • awatar ♥The best version of me♥: Jak pisalas to wszystko na poczatku to usmiechalam sie sama do kompa :D Podoba mi sie to co napisalas o znajomych, ze lepiej zainwestowac w siebie, a nie w jakies znajomosci bez przyszlosci. Ciezka praca i mobilizacja sie wynagrodzi w przyszlosci... Co do raka to czytalam przeprowadzone badania, ze najwieksza przyczyna raka jest brak celu w zyciu i poczucie pustki. Przykre. Powiem ci, ze jestes taka sama hipochondryczka jak ja :D Ja tez wciaz wyszukuje sobie jakies rozne objawy na co ja moge nie byc chora i wiesz co? Faktycznie jestem chora ale na glowe bo po co zastanawiac sie nad chorobami, w koncu sobie naprawde wynajde bo jak czlowiek chce sobie cos wynalesc to tak sie stanie, mimo ze wcale nie jestes chora... Moja rada przestan sie przejmowac mala, jestes zdrowa nic ci nie jest :) Mi tez nie podobaja sie takie chudzielce lubie sexowne laski, ktore maja przod i tyl :) Twoja stare zdjecie jest mega motywujace! xoxo <3
  • awatar everything_is_simple: Wow, ale się rozpisałaś, jednak zawsze miło mi się czyta Twoje wpisy, od razu czuję się bardziej zmotywowana;) Znowu się powtórzę, że świetnie Ci idzie i gratuluję sukcesów. Normalnie, idziesz jak burza;) Odnośnie znajomych święta prawda. A piloci są świetni, mam koleżankę w szkole w Dęblinie i któregoś razu spotkaliśmy jej znajomego, chłopak naprawdę cud miód;) Chociaż mi ogólnie podobają się mundurowi. Poza tym dzięki za stronkę, na pewno przeczytam. No i powodzenia, już jesteś praktycznie na ostatniej prostej:*
Pokaż wszystkie (2) ›