Wpisy użytkownika hononey z dnia 21 sierpnia 2011

Liczba wpisów: 1

hononey
 
Waga: 52,7 [wczoraj to samo, ale przedwczoraj było 53,1kg! =O ]

Zmieniłam nastawienie. Kiedyś robiłam wszystko, żeby schudnąć, ale takie nastawienie przez ponad rok może się znudzić, dlatego teraz stwierdziłam, że zrobię wszystko żeby nie przytyć. I wiecie co? To działa :D Na nowo narzuciłam sobie rygor [w sensie - nie obżeraj się tyle tym mięsem - do słodyczy mnie na szczęscie nie ciągnie]. W zasadzie nic się nie zmieniło jeśli chodzi o moje odchudzanie. Nabrałam jedynie większego rygoru.

Ostatnio się zastanawiałam, czemu jak tyję, to wszystko mi wchodzi w tyłek i uda, a potem się skapnęłam. W łydkach i brzuchu mam ładnie wyrobione mięśnie, więc to na bierząco się spala, natomiast środkową część ud i tylną mam tak słabą że szok.

Łóżko już sprzedałam, biórko rozebrałam [ale nie mogę jeszcze klamki znaleźć =,=]. Jak Tt tylko z trasy przyjedzie, to zamawiamy łóżko na eBAYu.

www.ebay.co.uk/(…)290548391180…

Ogółem mam wielkie plany dotyczące mojego pokoju. Tutaj spędzam większość czasu, a chciałabym jak najlepiej go spożytkować. Więc pod biurkiem [zawsze zapominam przez jakie u/ó się pisze biurko =,=] zamontuję takie uchwyty do ktorych przymocuję takie paski gumowe. Wystarczy że włoże do jednego jedną nogę, do drugiego drugą i siedząc przed komputerem będę trenowała wewnętrzną część ud :D A o tym, że chcę kupić rowerek pod biurko już Wam mówiłam ;D

Ostatnio sobie tak myślałam i doszłam do wniosku, że osoby które były grube, a potem schudły, są zdrowsze niż osoby chude [oczywiście istnieje tylko odsetek szczęściar które mają metabolizm z prędkością światła mimo, że mają małą masę mięśniową]. No bo pomyślcie - ile widziałyście chudych z dziewczyn z cellulitem? Dużo... Za dużo... A cellulit to nic innego jak za dużo 'złego' cholesterolu [HDL]. One sobie jedzą tłuste potrawy, słodycze itp bo im na to pozwala organizm, a osoby które schudły, przeprowadziły się na zdrowszy tryb życia.

A jeszcze co do motywacji... Każda musi znaleźć własną. Nie ma czegoś takiego jak 'powiedz mi jak mogę się zmotywować'. Każda z nas ma inny tok rozumowania i dlatego też każda z nas ma inny tok motywacji. Jedyne co Wam mogę dać [czego sama używam], to zamiast myśleć o chłopakach przed snem, wyobrażajcie sobie same siebie będące chudymi. Weźcie sobie 'wytnijcie' swoją głowę w myślach i 'doczepcie' do chudego ciała i tak myślcie sobie jakbyście wyglądaly w fajnych ciuchach. Druga motywacja, to postawcie sobie lusterko małe przed sobą, w czasie jedzenia. Wszystkie Jesteście piękne - i ja Wam to mówię, ale prawda jest taka, że same siebie nigdy do końca nie zaakceptujemy, bo taka nasza głupia natura. Więc widząc same siebie, jak jecie, odechce Wam się jeść. No i trzeci sposób. Jedzcie posiłki o równych porach! W czasie jedzenia zawiązujcie sobie oczy przepaską [jeśli opcja lustra Wam nie odpowiada]. Wtedy organizm będzie bardziej polegał na sygnałam wysylanych z żołądka, ciągle się pytając czy wystarczy już jedzenia. Natomiast jeśli jemy bez przepaski, sugerujemy się ile zostało nam na talerzu, a po zjedzeniu nie możemy się ruszać [właśnie wtedy zauważamy, że mogliśmy zjeść mniej].

W poniedziałek mam egzmainy w colegu, żeby zobaczyli na jakim poziomie jest moja matma. Do tego w piątek pobieranie krwi i w przyszły piątek ALTON TOWERS z Tt :D

Wczoraj spotkałam mojego fajnego kolegę. Co prawda jest o rok młodszy, ale jest ta chemia :D Dale ma na imię...

Kurde noo... Chcialabym mieć tutaj taką drugą Igę. Wiecie, komuś się wyżalić, pociapać trochę o pierdołach i w ogóle. Eh...

*Aha, chciałabym, skorzystać z okazji i podziękować Wam wszystkim za 'śledzenie' mnie. Bez Was nie miałabym chęci i motywacji ani się odchudzać, ani pisać tego bloga, więc dziękuję, że już ponad 90 osób mi kibicuje.*

Kocham <3
Pokaż wszystkie (3) ›