Wpisy użytkownika hononey z dnia 4 sierpnia 2011

Liczba wpisów: 1

hononey
 
Waga... nie wiem

Okay... Jest dużo do pisania, ale najważniejsze sprawy. Najpierw co u mnie a potem trochę o przyspieszaniu metabolizmu ;)

Ostatnio usłyszałam dwa najcudowniejsze i najszczerzej brzmiące komplementy.

1szy. Poznałam dwie Polki na siłowni i jedna jest troszki puszystsza ode mnie. Powiedziała, że chciałaby mieć taką figurę jak moja ^^

2gi. Była kolejka do maszyny z wodą na silowni. Niestety od czasu kiedy skończyłam pracę niczego nie piłam. Kiedy była moja kolej, nalałam wody do kubka, szybko wypiłam i napełniłam drugi. Przeprosiłam kolesia za mną który musiał chwilę poczekać. Obok stał trener [całkiem nawet niezły :D ale ok 35 lat więc liga zakazana :D ] i powiedział - You are very pretty young lady. Pretty people are always getting away with things. I tak mi cały czas mówił. Całe szczęście że mam nie potrafię się rumienić za bardzo, bo bym spaliła buraka że hey.

Miło słyszeć takie komplementy [zwłaszcza, że przez całe życie dostawało się w dupę za sam wygląd =/ ]. Powiem tak... Łatwiej mi się teraz rozmawia z chłopakami i ludzie są ogółem milsi dla mnie, ale to nie zmienia faktu jacy są na prawdę. Nigdy nie będę żałowała, że byłam gruba [wiadomo, że to mi się odbiło na zdrowiu m.i. żylaki itp], bo poznałam jaki świat jest na prawdę. Zaczęłam w zasadzie od najtrudniejszego level'a i dzięki temu tak łatwo się teraz nie poddaję. Kiedy ktoś mi powie że jestem brzydka, gruba - niech sobie mówi - nie zależy mi. Ale nienawidzę kiedy mówią na mnie dzi*ka, albo że jestem głupia... Ostatnio zauważyłam że nie potrafię płakać jak jest mi smutno [co czasami jest wkurzające bo każdy potrzebuje popłakać do poduszki]. Natomiast kiedy jestem wściekła, albo widzę, że komuś [lub jakiemuś zwierzęciu] dzieje sie krzywda, to po prostu nie potrafię przestać beczeć =/

Najmniej ważyłam ostatnio 50,8kg. Było to niestety dość dawno. W ostatnią niedzielę były chrzciny córki mojej znajomej i niestety trochę pojadłam [nie było w sumie tak źle - 4 łydki kurczaka i 4 papryki nadziewane farszem do gołąbków - tak jakby gołąbki ale w papryce]. Nie jadłam bo byłam głodna, jadłam bo chciałam spróbować smaków. Jedząc codziennie to samo, czujecie wielki niedosyt a to jest okropne. W zasadzie nie żałuję że tyle zjadłam. Chciało mi się smaków i nie będę się tego wstydziła. Mam najzwyczajniej w świecie następną nauczkę :) Dlatego będę się wazyła dopiero w poniedziałek rano. A tak w ogóle to chora jestem [suszyłam głowę suszarką na zimno] i jestem udupiona. Ciekawa jestem jak to się odbije na mojej wadze, bo nie ćwiczę w ogóle i wczoraj po 1200 zwolniłam się z pracy [60 funtów przepadło] i dzisiaj. Ale lepiej żeby kasa przepadła niż zdrowie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

METABOLIZM

Ostatnio się zastanawiałam, jak to się dzieje, że osoby które rano jedzą MUESLI [ale to robione domowo, a nie ze sklepu z dodatkiem tony niepotrzebnego cukru] lub OWSIANKĘ na śniadanie, są takie szczupłe mimo, że ma to 'miliony' kalorii [z punktu widzenia osoby się odchudzającej]. Cóż... Poszperałam trochę i się okazało, że właśnie dzięki temu, że tak jedzą, są szczupłe!

UWAGA: Najpierw poszperaj w internecie, a potem przeczytaj resztę tego co napiszę ;) [wpisz w google METABOLIZM i przeczytaj kilka linków, a potem przeczytaj JAK PRZYSPIESZYĆ METABOLIZM i też trochę poczytaj]. Zaoszczędzi mi to trochę pisania.

No więc jak już pewnie wiesz, rano [po nocy] nasz metabolizm jest na zwolnionych obrotach. Dlatego najlepiej jest iść pobiegać na 5 min ;) 30 sekund marszu, 30 sekund sprintu i tak na zmianę. Przychodzimy do domu, jemy śniadanie. I co na to śniadanie? Najlepiej MUESLI lub OWSIANKA. Oto przepis na muesli

250g jogurtu naturalnego bez tłuszczu
40g otrębow owsianych [ale górskich - instant są bezwartościowe]
1 banan
1 jabłko [całe z pestkami ale bez ogonka]
1 gruszka [cała z pestkami ale bez ogonka]
1 kiwi
a reszta ile chcecie
orzechy włoskie
rodzynki
garść czerwonych winogron
jagody
truskawki
rodzynki
morele [razem ze skórką - po zmiksowaniu i tak jej nie czuć]

W zasadzie wrzucacie co chcecie. Wiadomo, że cytrusów nie wrzucicie bo nie pasują. Chodzi o to żeby było dużo błonnika i węglowodanów [tłuszcz macie zdrowy bo jest z orzechów i otrębów]. Wszystko ze sobą mixujemy blenderem. Orzechy, otręby i rodzynki wrzucamy na końcu [ich nie mixujemy - jedynie orzechy miażdżymy nożem] i wszystko ze sobą mieszamy.

Owsianka:

Gotujecie garnuszek mleka. Dosypujecie odtłuszczonego kakao [nie dosypujemy cukru ani słodzika - nie ma sensu [ostatnio w ogóle czytałam, że osoby jedzące słodzki - jakie by one nie były, ciężej zrzucają kg niż osoby który ich nie jedzą]. Kiedy się zagotuje kakao wsypujemy otrębów owsianych ile nam się żywnie podoba tak mniej więcej 3/5 garnuszka.

Na przyspieszenie metabolizmy najlepiej jest rozłożyć kalorie w ciągu dnia następnująco

Śniadanie 0700 - ok 500kcal
Musi być dużo błonnika, węglowodanów i trochę tłuszczu [ale zdrowego] ja rano jem muesli

II Śniadanie 1000 - ok 200 kcal
O tej godzinie piję kakao. Ten posiłek nadal musi obfitować w węglowodany ale być mniej kaloryczny.

Obiad 1300 - ok 400kcal
O tej godzinie zaczynają się białka. Dobrze przeczytać poniższy artykuł jak mieszać ze sobą jedzenie www.dieta.pl/(…)dieta_orientalna-409.html… NIE SUGERUJ SIĘ PRZYKŁADOWYM JADŁOSPISEM. CHODZI MI ŻEBYŚ PRZECZYTAŁA WSZYSTKO DO MOMENTU JADŁOSPISU ;) Aha, i najpierw jemy warzywa a dopiero potem białko. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj
www.lady.pl/diety/index6.php3?s=3&d=2&t=6

www.lady.pl/diety/index7.php3?s=3&d=2&t=7

Podwieczorek 1600 - ok 100 kcal
Najlepiej zjeść twarożek [mało] z wymieszanymi ziołami [czyli ogółem białko]

Kolacja 1900 - ok 200kcal
Tuńczyk, lub jakaś chuda ryba. Np. gotowana/pieczona w ziołach [oczywiście bez dodatku tłuszczy w jakiejkolwiek postaci].

Nie wiem czy zauważylyście ale każdy posiłek jest co 3 godziny. A no właśnie, bo to pozwala wyrównać poziom glukozy we krwii. Poza tym jemy mało a często i zawsze delektujemy się każdym kęsem. Zauwazyłyście że osoby z cukrzycą typu 1 [czyli te które urodziły się z cukrzycą, a NIE jej nabyły gdy byli dorośli], które umiejętnie potrafią się posługiwać glukometrem i wiedzą ile wstrzykiwać insuliny itp. są zawzyczaj szczupłe? Ano właśnie... Bo to przez insulinę się tyje [poczytajcie na googlach ;) ].
Ogółem jak przeczytałyście w artykułach powyżej, węglowodany to żródło energii, a białko to w zasadzie budulec i amino kwasy. Odziedzilśmy cechy po naszych przodkach, którzy musieli przetrwać długie i ciężkie zimy. Jeśli z samego rana pobiegamy, przyspieszymy metabolizm, bedzie lepsze krążenie. Do tego jeśli zjemy bardzo kalorycznie [muesli, owsianka] nasz organizm dostanie znać AHA, CZYLI DOSTAŁEM DUŻO ENERGII, MOGĘ Z NIEJ KORZYSTAĆ ILE SIĘ DA, CHŁOPAKI [teraz mówi do metabolizmu] ROZKRĘCAMY KOCIOŁ NA MAKSA. Całe śniadanie w ciągu dnia zostaje spalone i to jak będzie kaloryczne, decyduje z jaką szybkością bedziemy spalały resztę tych kalorii w ciągu dnia. Zauwazyłyście również, że w muesli jest pełno fruktozy, tłuszczu a zwłaszcza cukrów prostych z rodzynek - i bardzo dobrze. Bo dzięki skórkom owoców, otrębom owsianym  - czyli w wielkim skrócie błonnik - itp nie wchłonie nam się tyle tego tluszczu i glukozy ile by się wchłonęło normalnie. Dzień zaczynamy od węglowodanów, obiad jest miejscem kiedy łączymy warzywa i białko [czyli ziemniaki - najlepiej gotowane na parze i w mundurkach - ziemniaki nie tuczą - to czym je doprawiamy tuczy ;) - no i oczywiście nie gotujmy za długo bo to podnosi indeks glikemiczny] a od podwieczorku zaczyna się samo białko [ewentualnie z jakim nisko-glikemicznym owocem jak jabłko lub jagody]. Do tego siłownia pod wieczór i metabolizm dostał kopa. A wody/zielonej herbaty pijmy ile chcemy - na zdrowie.  A właśnie, jeszcze jedna rzecz. Jeśli w nerkach są złogi [od tłuszczu który spaliłyście itp] bo za mało pijecie, to możecie nawet przestać chudnąć. Dlaczego? Bo nerki to oczyszczalnia ścieków. Jeśli żwir w oczyszczalni ścieków jest zatkany i przepełniony, to woda brudna wleci w ten żwir i brudna z niego wyleci, a wiadomo - nerki też mają swoją pojemność. Dlatego jeśli nerki Cię nie bolą, ale czujesz miejsce gdzie są [nie bolą ale masz wrażenie jakby ktoś Ci cały czas dłubał tam piąstką] to znaczy że zaczynają Ci się złogi robić. Najlepszy znany mi środek [nie biorę żadnej odpowiedzialności za decyzje podjęte przez osoby czytające tego posta. Narażasz sam siebie na niekorzyść lub powikłania wynikające ze stosowania powyższych/poniższych porad] to naturalny ocet jablkowy [wpiszcie w GOOGLE OCET JABLKOWY PRZEPIS]. Pijemy rano naczczo 2 łyżeczki na szklankę i zaraz przez snem. Po 3 dniach 'ucisk' w nerkach powinien przejść. Mi bynajmneij 'uratowało życie' bo ocet jabłkowy czyści nerki i rozpuszcza złogi [ktore mogą nawet prowadzić do kamieni nerkowych].

A tak nawiasem zdecydowałam, że po zakończeniu dukana, przenoszę się na dietę śródziemnomorską

www.lady.pl/diety/index10.php3?s=3&d=2&t=10

Aha, nie wiem czy mówiłam, ale chcę schudnąć do 49kg. Wiece... Jak będę ważyła 50kg to jak przytyję kg to mi to żadnej różnicy nie zrobi... Potem kolejny i kolejny i wiadomo.. Okaże się że przytyłam 5kg =.= A jak będę ważyła 49kg to jak dojdę do 50kg to będzie 'koniec świata'. NIe chcę być chudzielcem. Podoba mi się jak kolesie na mnie patrzą, a będąc chudzielcem raczej takiego 'spojrzenia' nie dostanę.

Ostatnio mi się upiekło! Tt chciał mnie już pójść ważyć i mu powiedziałam ile ważę na serio [on myślał że 60]. Wytłumaczyłam, że nie chcę chudnąć więcej w bardzo medyczny sposób [wiecie, że organizm też potrzebuje tłuszczu itp] i powiedział, że spoko, ale jak będę wazyła mniej jak 50kg to koenic z dietą. Mojemu tacie jest trudno wytłumaczyć rzeczy, więc moja rada dla Was. Najpierw coś zróbcie, kłamiąc że jest inaczej, żeeby potem zobaczyli że tak na prawdę z Wami jest wszystko w porządku [inaczej nie da się im tego wytłumaczyć]

Jak mnie to wkurza. Okay, rozumiem - doceniają mnie i to ma być w zasadzie komplement, ale powtarzanie w koło pierdoło TY JUŻ NIE MUSISZ CHUDNĄĆ potrafi być na prawdę wkurzające... =/

KOCHAM i przepraszam za zaniedbywanie ale ostatnio nie mam czasu, teraz znalazłam bo jestem chora... Mam nadzieję, że rady się przydały, a chorym [tak jak ja] które siedzą przed kompem proponuję filiżankę gorącego mleka z ząbkiem czosnku, imbirem, koperkiem i natką pietruszki [najlepiej tej pokarbowanej ;) ]

<3

xoxoxoxoxox

Na dole moja inspiracja ustawiona na tapetę [moje zdjęcie + thinspiracje z neta].
  • awatar Waga w dół.: super słyszeć takie komplementy. oj zazdroszczę ci. ciekawa sprawa z tym metabolizmem!
  • awatar Waga w dół.: owszem :)) aczkolwiek banany obnizaja cholesterol i maja bialko ktore jest niezbedne do cwiczen. i co ciekawe w takim miąższu z 100g banana jest 74g wody wiec calkiem ladnie ;)) pozdrawiam;pp
  • awatar ♥The best version of me♥: Skarbieeeeee! Ciesze sie, ze w koncu napisalas :D Jak mi bylo teskno za twoimi notkami... Jestes sliczna to prawia Ci komplementy, proste. :) Masz taka szczuplutka juz buzke i wyrazne kosci policzkowe :D Poczytam sobie jutro linki, ktore zamiescilas, bo zaraz ide kimac, gdyz juz prawie 2 w nocy. Kocham twoje notki, rady i cala Ciebie, takze wiecej mi tutaj zagladaj! To rozkaz :D Wiesz co swietna sprawa z ta tapeta tez sobie taka zrobie z wlasnymi thinspiracjami. Mega :* Zycze Ci duzo zdrowka. Trzymaj sie <3
Pokaż wszystkie (7) ›