Wpisy użytkownika hononey z dnia 30 sierpnia 2012

Liczba wpisów: 3

hononey
 
396314_322182634487457_127507310621658_861139_1234361233_n_large.jpg

*3/40*    
   Zacznijmy od wczoraj. Wczoraj było ciężko, ale nie pod względem 'Ciągnie-mnie-do-jedzenia', tylko pod względem 'Nosiłam-na-sobie-wszystkie-ciuchy-bo-mi-było-zimno'. Wczoraj miałam dzień nicnierobienia.
    Rano wstałam napisałam post oraz dodałam wpis do dziennika, który prowadzę właśnie z okazji, że poszczę. W moim pokoju panował totalny bałagan (chociaż to słowo jest za ładne, żeby określić chaos panujący w moim pokoju) z racji faktu, że trzeba było przewiercić się przez ścianę w moim pokoju, żeby rodzice mogli oglądać TV w swoim. Tata oczywiście chciał poprowadzić *kable po ścianach*, ale szybko wybiłam mu ten pomysł z głowy i kazałam mu się przewiercić przez ścianę. Poza tym w rogu i tak stoi szafa, więc nie będzie widać. No więc tak mój pokój wyglądał po zeszłodniowym wierceniu.
    Wracając do tematu. Od tak 1000 aż do 1600 miałam na sobie 5 par leginsów (z czego jedne miały coś w rodzaju pluszu pod spodem), 2 bluzki, 2 bluzy i kurtkę i jeszcze weszłam w śpiwór. Oh, bo bym zapomniała wspomnieć o 3 parach skarpetek. I tak przez te 6h oglądałam House'a. Potem się trochę rozgrzałam i mimo myśli 'A niech ten bałagan (użyłam wtedy innego słowa) zostanie tam', jednak zaczęłam go ogarniać. Musiałam przykleić klejem na ciepło kabelki do ściany (to nie była ściana, ale coś podobnego - mniejsza o to) bo oczywiście Tata nic z nimi nie zrobił. Jak wstał i zobaczył, że robię to gorącym klejem, to zaraz oczywiście, bo niszczę 'framugę' i tak dalej. No to mu elokwentnie wytłumaczyłam, że gwoździami tego nie zrobi, bo po pierwsze nie da się wszędzie dojść (jest jeszcze taka listwa pod którą młotek by nie wszedł) a po drugie ślady po gwoździach wszędzie będzie widać. Na co on wielka obraza i oczywiście ja racji nie mam, bo kto to ja jestem, żeby się znać? W odwecie (za urazę Jego męskiej dumy) kazał mi wynieść śmieci na zewnątrz (bo jutro, tzn dzisiaj) mają zbierać. I stał nademną jak ta kukła twierdząc, że nie położy się spać (jest kierowcą tirów więc oni mogą spać nawet i w dzień), dopóki nie zobaczy, że je wyniosłam (kiepski szantaż ale cóż). Po czym po powrocie do domu, zobaczyłam, że gra w swoje strzelanki -,-Mniejsza o to, bo nie chcę sobie humoru psuć (i tak postawiłam na swoim odnośnie kleju).
    Na szczęście poszedł spać a ja zabrałam się za ponowne przesuwanie pustych mebli na swoje miejsce. Stwierdziłam, że mam dobrą okazję, żeby trochę pozmieniać w środku i okleiłam pudełka na buty gazetami, żeby fajniej wyglądało. Szafa narożna skończona. Teraz wystarczy tylko książki powsadzać do szafy na książki i odkurzyć, ale stwierdziłam, że zrobię to jutro (tzn dzisiaj), bo tak mi się spać chciało, że szok. Około 2100 poszłam spać i zasnęłam. Niestety nie mogłam spać - byłam zmęczona, ale nie na tyle, żeby mieć twardy sen. Poza tym Bunia się kręciła cały czas -,-
47db5a74a28e1692b3a88e3b996bb65d_large.jpg

*4/40*
    Wstałam 0615, poleżałam chwilę w łóżku, wyszłam z Bunią, wystawiłam resztę śmieci i na razie mi się nic nie chce. W ogóle jak byłam z Bunią na dworze tak mi się zrobiło niedobrze w pewnym momencie. Dopiero jak się wody napiłam powoli w domu, to mi przeszło.

Edit: znowu jest mi niedobrze...
253114_10151224876719809_321952799_n.jpg

*Lista książek, które obiecałam*

   Książki polecam przeczytać w kolejności, która jest na dole, ponieważ jedna uzupełnia luki drugiej.

1. Iwan Nieumywakin - Woda Utleniona Na Straży Zdrowia.

Dając tę książkę na pierwsze miejsce, nie chodzi mi o to, żebyście czytały o wodzie utlenionej. W książce jest również opisane dlaczego powstaje rak, dlaczego duże ilości białka są niezdrowe i dlaczego tak się dzieje. Książka, jest naprawdę godna polecenia. Poza tym uzupełnia następną książkę.

2. Christian B. Allan - Życie bez pieczywa

    Książkę zaczęłam czytać, ale wydaje się być ciekawa, no i oczywiście krytykuje zboże/kasze/pieczywo itp.

3. Morgano - Zbiór informacji na temat cukru

    Książkę również zaczęłam czytać i nie skończyłam. Książka potępia cukier oraz węglowodany i w prosty sposób tłumaczy, co się dzieje kiedy spożywamy cukier. Poza tym, opowiada jak powstały kalorie i o świecie pełnym spisków.

4. Iwan Nieumywakin - Endoekologia zdrowia

    Książki niestety nie miałam przyjemności nawet zacząć czytać, ale wiem, że jest godna polecenia, ponieważ poprzednia książka tego autora (Woda utleniona na straży zdrowia) tworzyła sens.

5. Michał Tombak - Czy można żyć 150 lat?

    Książkę na razie przeczytałam do połowy, ale póki co jest skarbnicą wiedzy. Dosłownie! Dzięki tej książce można zrozumieć, dlaczego ludzie zaczynają się starzeć po 40 roku życia i jak można spowolnić ten proces. Poza tym w książce jest wiele ciekawostek.

6. Michał Tombak - Jak żyć długo i zdrowo.
7. Michał Tombak - Uleczyć nieuleczalne.

   Nie zabrałam się jeszcze za czytanie tych książek, mimo to, polecam przeczytać.

8. Dlaczego układ pokarmowy ma zasadniczy wpływ na moc układu odpornościowego.

    Nie przeczytałam i autora nie znam. Taki e-book po prostu pobrałam z internetu. Przewinęłam na szybkiego jedynie i muszę powiedzieć, że ten króciutki e-book tworzy sens.

9. Dr Wojtowicz - Głodówka lecznicza Ulecz sam siebie

   Przeczytałam 3/4 książki i to co jest napisane tworzy logiczny sens. Niestety autor nie wie jakie konsekwencje niesie za sobą spożywanie węglowodanów (o czym Wy już wiecie, po przeczytaniu 'Życie bez pieczywa'). Ogółem bardzo dobra książka, która potrafi przemówić niedowiarkowi do rozumu.

10. Fahrner Heinz - Post jako metoda lecznicza
11. Machałow - Lecznicza głodówka
12. Machałow - Oczyszczanie organizmu

    Książek nawet nie zaczęłam czytać, ale polecam.

13. Ewa Dąbrowska - Przywracać zdrowie żywieniem

   Akurat tej książki nie przeczytałam, ale przeczytałam inną - Apteka natury i była całkiem dobra.

*A teraz lista dodatkowych książek jako lektura dodatkowa, oraz dla tych, którzy rozumieją język angielski*

- Dwutlenek Chloru - Przełom
- William Douglass - Hydrogen Peroxide H2O2 Medicine Miracle
- Gary Taubes - Dlaczego tyjemy i jak sobie z tym poradzić
- Jon Gabriel - Metoda Gabriela (jeszcze warto byłoby wspomnieć, że istnieje nagranie do tej książki, którego słucha się przed snem. gabriel-method-audio.s3.amazonaws.com/(…)03-Polish-… Ja niestety mam ten problem, że zasypiam w 5 minucie nagrania ale przynajmniej nie męczę się zasypianiem)
- William Davis - Wheat belly

Większość książek znajduje się na moim chomiku www.chomikuj.pl/hononey żeby ułatwić Wam czytanie. Jeśli potrzebujecie zmienić typ pliku, to polecam program CALIBRE, który można pobrać za darmo i jest on również w języku polskim.

P.S. Ale mi zimno :S

Buziaki ♥
  • awatar Kini-Mini: owszem -zakwasza, (co czesto dobija na dukanie ludzi np) ale on np pisze o spozywaniu tłuszczy (a to w dukanie zabronione w uderzenówce) no i nie zabrania kategoryczine zielonych warzyw:) to jakie widzisz roziwazanie? odsatwiasz całkiem wegle?
  • awatar Kini-Mini: no a powiedz cos wiecej o niebiezpiecznej ilosci bialka ( o czym wspomnialam w poz.1)?
  • awatar Kini-Mini: no własnie;) złe samopoczucie i negatywne skutki owszem bo białku i zakwaszeniu nim:) ale on naklania do tluszczu, tłumaczac ze on nie utuczy nas;) ale całkiem wegle? nie jesz np zielonyc watrzyw?
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hononey
 
hononey: Jak jutro tez mi bedzie tak zimno, to ja wale ten caly post :/
  • awatar ♥The best version of me♥: moim zdaniem powinnaś go jak najszybciej zakończyć, zresztą sama wiesz jaki ja mam stosunek do "postu", ale zrobisz jak uważasz. :) <3
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hononey
 
    Wierzę, że każdy wybór ma ścieżkę. Kiedy mówimy TAK to idziemy jedną ścieżką, a jak NIE to idziemy DRUGĄ i każda decyzja ma swoje dwa wymiary (wymiar na TAK i wymiar na NIE). I tak sobie dzisiaj myślałam (hipotetycznie oczywiście), jakby wyglądał dzisiaj mój dzień gdybym się poddała 2-go dnia postu. Mogę się założyć, że siedziałabym przed laptopem i obżerała się orzechami, albo wykańczała powidła, zrobione przez Mamę. Z całą pewnością nienawidziłabym siebie, że tak się obżeram i plułabym sobie w twarz, że spróbowałam ciasta/golonki. I pewnie od jutra zaczęłabym post od nowa mając 4 dni w plecy i wmawiając sobie, że tym razem mi się uda. Dlatego jestem z siebie dumna, że się nie poddałam i dziękuję z całego serca, że mnie wspieracie ♥
401058_280960638637837_129992337068002_757422_2135991322_n.jpg

    Dzisiaj nie było mi już tak zimno jak wczoraj, bo nie miałam na sobie tyle ciuchów, ale nadal zamarzałam, co mi bardziej działało na nerwy niż przeszkadzało. 1-ego dnia ważyłam 65.9 a dzisiaj z rana 62.0. Jakby nie patrzeć to ponad 4kg więc się nie dziwię, że jest mi tak zimno bo organizm dostał zwyczajnego szoku. Kiedy się ruszam, wszystko jest w porządku, ale kiedy dłużej spoczywam, to zaczynam marznąć. Stopy i dłonie miałam takie zimne, że letnia woda mnie parzyła. Powodem było niedotlenienie. Przy szybszym wstawaniu miałam zawroty głowy. Dlatego zdecydowałam się dodawać do wody kropelki wody utlenionej wg zaleceń Nieumywakina. Efekt? Jest mi o wiele cieplej i dłonie nie są już takie lodowate. Poza tym mniej mnie kręci po wstawaniu.
403144_286479364752631_129992337068002_770451_264260350_n.jpg

    Dzisiaj poddałabym się. Nie, nie chciało mi się jeść w sensie psychicznym (ani też fizycznym). Najzwyczajniej w świecie mojej szczęce się nudziło. Dlatego ze złości napisałam, że jak jutro mi też będzie tak zimno to rzucam cały ten post. Jednak @mintheart mnie zmotywowała no i oto jutro będzie 5-ty dzień postu. Dacie wiarę? 5-ty dzień! =O Czasami sobie myślę ile mi jeszcze zostało, ale zaraz potem wracam na tory i myślę sobie 'Kurde, Jolka, to aż 5 dni bez jedzenia!' i od razu zaczynam czuć się lepiej.
407398_10150566142899811_233271039810_9135379_117410684_n_large.jpg

    Bardzo źle, nawet gorzej jak źle, bo Mama rozkminiła ile już nie jadłam, ale skłamałam, że 2 dni, a nie 4 więc jestem dwa dni do przodu. Kiedy Mama poszła do pracy, kupiłam w ASDZIE orzechy, żeby nie było, że nic nie jem. Orzechy szczelnie schowane w pudełku, w szafie, a zawsze mogę pokazać paragon. Gorzej jak mi powie 'Chcę zobaczyć jak jesz'. Od środy do College'u więc będzie mi się łatwiej 'ukrywać'. Przez 4 dni będę chodziła do collegu, a w pozostałe postaram się chodzić na bieżni w siłowni, więc nie powinno być źle. Nawiasem to schudłam te 4kg więc już się nie wstydzę iść na siłownię. Tak, wiem. Siłownia jest po to żeby schudnąć, ale przyjechać po wakacjach cięższą niż się wyjechało (i jeszcze to widać), to nie za fajnie.
419580_343438245695953_230382797001499_1018532_878127419_n_large.jpg

   Jak mi dzisiaj minął dzień? Hmmm... Rano wstałam, oczywiście lampiłam się w słońce, dodałam zdjęcie na www.hononey.tumblr.com które dziadek mi przysłał (O shit, właśnie sobie przypomniałam, że miałam do nich zadzwonić). Mama wstała, a ja pisałam na komputerze, potem wzięłam się za mozolne sprzątanie pokoju i przestałam. Nie wiem, ale coś mnie wzięło, żeby uzupełniać stare ćwiczeniówki od angielskiego. Koło 1700 skończyłam  i stwierdziłam. Mama poszła do pracy, a ja w tym czasie zrobiłam sobie (nie czytaj, jeśli jesz - seryjnie) lewatywę. Wojtowicz w swojej książce pisze, że w czasie postu występuje zwiększona produkcja żółci, która zawiera wszystkie toksyny i w ten sposób wątroba się oczyszcza. Następnie, ta żółć przenika do jelita skąd zostaje wydalona. No i wyleciało ze mnie dużo żółci, co mnie zmotywowało jeszcze bardziej, ponieważ widzę postęp i skutki mojego postu. Gdyby nic się nie działo, to pewnie znalazłabym sobie jakiś głupi argument i rzuciła ten post, ale na szczęście poprawa jest =)
423475_353616037989569_332626250088548_1331397_2078415152_n_large.jpg

    Niby chce, ale nie chce mi się spać. Tata jest w pracy, Mama tak samo i ciekawa jestem jak dzisiaj przeżyję tą noc z Bunią. Oczywiście nie narzekam, że chce ze mną spać, ale działa mi na nerwy jak się o mnie ociera...

Buziaki ♥