Wpisy użytkownika hononey z dnia 31 sierpnia 2012

Liczba wpisów: 2

hononey
 
    Wczoraj wieczorem położyłam się do łóżka tak 2130 z czego następne 30min dokańczałam czytać książkę Wojtowicza i słuchałam muzyki z głośnika do iPhone'a (dawno tego nie robiłam i wprowadziło fajny nastrój. Zwłaszcza, że księżyc tak odbijał światło, że w pokoju nie musiałam włączać światła).
1525635_1229938963.jpg

    Z racji faktu, że Mamy nie było w domu, ponieważ miała nocną zmianę, a Tata był w trasie, Bunia przespała calusieńką noc ze mną w łóżku. Najlepsze było to, że się nie wierciła. W nocy tylko tak położyła się na kołdrze, że nie miałam czym nóg przykryć, więc Jej powiedziałam, żeby położyła się koło mnie. Wstała, położyła się na boku a łepek na poduszce :3 I tak sobie słodko spałyśmy. W ogóle miałam mocniejszy sen niż zeszłej nocy (efekt wody utlenionej?) Rano zadzwonił alarm o 0600, wyłączyłam twierdząc, że jeszcze mogę pospać, ale sprawdziłam pogodę i było napisane, że o 0600 nie będzie żadnej chmurki (i nie było) więc tylko czekałam, aż Słońce wyłoni się zza budynków, żebym mogła w nie patrzeć. Popatrzyłam te 6 minut, wróciłam do łóżka (Bunia nadal leżała zwinięta w obważanek) i przeczytałam kawałek książki 'Życie bez pieczywa'.
286119382546630555_Ffqsrgml_f_large.jpg

*Białko, węglowodany i cała prawda, czego organizm potrzebuje naprawdę*
    Autorzy niestety mylnie zakładają, że tylko częściowe wyeliminowanie pieczywa/zbóż (ogółem węglowodanów) pomoże, co niestety nie jest prawdą. Niesłusznie też zakładają, że zjadanie warzyw (tych, które nie posiadają skrobi) jest również niezdrowe. Nie wiedzą jednak (co możecie przeczytać w pozostałych książkach, które są na liście, którą podałam kilka postów temu), że warzywa mają enzymy, pierwiastki, minerały, witaminy, które pomagają je przetrawić (i które są potrzebne do przetrawienia)(oczywiście, jeśli spożywamy je w postaci surowej). Dlatego organizm nie musi się nadwyrężać w ich trawieniu. Węglowodany (obojętnie które) trawią się w jamie ustnej i w jelitach. Dlatego tak ważne jest, żeby przegryźć kęs spożywanego pokarmu około 50-ciu razy. Wtedy jesteśmy pewni, że ślina (enzym trawienny) na 100% wymieszał się z pokarmem. To oznacza, że dalej organizm nie musi się nadwyrężać i produkt nie gnije w jelitach powodując dolegliwości i odkładając się w zakamarkach (jelito grube wcale nie jest 'zwykłą rurką' jak nam się wydaje. Jelito grube wygląda tak, jakby ktoś cały czas wpisał vvvvvvv ma po prostu takie wgłębienia). Dzięki dobrze przetrawionemu jedzeniu, nie powstają również kamienie kałowe, z których potem powstają niezdrowe/chorobotwórcze komórki.
    Inna sprawa ma się z białkiem i tłuszczem, które trawią się (głównie) w żołądku i dwunastnicy, a tłuszcz jeszcze bardziej spowalnia ten proces. Dlatego nie powinno się łączyć białek z węglowodanami (obojętnie w jakiej postaci by nie były), ponieważ żołądek dostaje głupawki, nie wie co ma trawić i zaczyna się proces gnilny.
    Człowiek ogółem powinien spożywać białko ale nie w takiej ilości jak ma to miejsce w dzisiejszych czasach. Białko zawsze będzie niedotrawione, a ponieważ nie zawiera błonnika, nie 'zmusza' jelit do ruchu. I tak oto ląduje w jelitach gdzie gnijąc, produkuje szkodliwe gazy jak np. metan, które zabijają zdrowe jelita. Dieta wysokobiałkowa sprzyja również rozwojowi grzybów jelitowych oraz zakwaszeniu organizmu.
    Ph krwi człowieka powinno znajdować się pomiędzy 7.3 a 7.5. Im wyżej tym lepiej, ponieważ dolna granica oznacza zakwaszenie, a górna granica oznacza środowisko alkaliczne (zasadowe). Jeśli pokarm który spożywamy, zawiera więcej wodoru niż tlenu, wtedy zakwaszamy organizm. Poza tym białka (mówię o zwierzęcych jak i białku z jaja kurzego) nie ma enzymów i minerałów oraz witamin, żeby je przetrawić. Dlatego organizm musi czerpać z własnych zapasów owe pierwiastki i to również pomaga w zakwaszeniu organizmu. Poza tym, jeśli jest więcej wodoru niż tlenu cząsteczkowego, oznacza, że organizm jest niedotleniony, a tlen do życie. Bakterie, wirusy, oraz zmutowane komórki (czyli rak) przystosowały się do 'życia' w zakwaszonym i beztlenowym środowisku, dlatego nie mogą znieść występowania tlenu, który ich zabija. Zakwaszony organizm, to chory organizm. Dlatego cukier oraz białko nie są najlepszym wyjściem. Dlatego dieta Dukana działa. Organizm korzysta z zapasów tłuszczu, żeby przetrawić pokarm (w tłuszczu znajdują się minerały najprawdopodobniej), ale na dłuższą metę to jest wyrządzanie samemu sobie krzywdy.
    Powietrze składa się w 80% z azotu. Co się dzieje z tym azotem? Według Tombaka, nasz organizm potrafi syntezować azot tak, by przetworzyć go w białko. Trzeba tylko oddychać poprawnie (wdech przez 2 sekundy tak żeby brzuszek się uniósł, wydech musi być baaaardzo długi, chwile zatrzymanie oddechu na samym końcu i tak cały czas. Wtedy mamy więcej CO2 w naszym organizmie, co pozwala na lepszą wymianę gazów - więcej o tym w 'Woda utleniona na straży zdrowia', książce Wojtowicza o poście oraz w książkach Tombaka). Wiadomo, że białko jest potrzebne organizmowi, ale ciało człowieka potrafi je syntezować z warzyw (jeśli organizm jest zdrowy, a jelita czyste, co możemy zawdzięczać postowi), orzechów, pestek dyni, słonecznika, itp. Jeśli już nas tak ciągnie do białka, to twaróg (ale nie za dużo), jogurt (najlepiej grecki) albo żółtko jaja (najlepiej nie gotowane) są zdrowymi rozwiązaniami (nie zdrowymi, ponieważ rząd i autorytety tak reklamują, tylko zdrowymi, ponieważ dla Waszego organizmu są zdrowe i Wam za to podziękuje dłuższym życiem).
barbie1-290x290_large.jpg

    Owoce są natomiast 'be' ze względu na występowanie fruktozy. Jak napisał Gary Taubes w swojej książce 'Dlaczego tyjemy i jak sobie z tym poradzić?' (nie potrafię znaleźć teraz tego fragmentu w książce). Ogółem fruktoza działa jak wyłącznik spalania tłuszczu. Więcej o tym w książce o której wspomniałam powyżej.
    Warzywa natomiast nie mają takiej ilości cukru. Warzywa rosną w ziemi (a nie tak jak owoce na drzewach. Pnie drzew 'filtrują' witaminy dostarczane do owoców, dlatego owoce mają tyle cukru zamiast witamin jak warzywa). Dlatego, że rosną w ziemi, pobierają prosto z ziemi minerały, witaminy itd. Nie jest im potrzebna taka ilość cukru jak w owocach, ponieważ to właśnie z minerałów czerpią energię. Wiecie czym jest sok z warzyw? Po pierwsze zawiera (powiedzmy) 80% wody. Woda ta nazywana jest strukturalną, ponieważ organizm może ją bez trudu przyswoić. Działa jak najlepszy napój izotoniczny. Poza tym (sok) jest pełen tlenu atomowego, tlenu którym oddychają nasze komórki (nie mylić z cząsteczkowym, który wdychamy płucami i skórą). To oznacza, że nasza krew będzie alkaliczna (zasadowa), ponieważ występuje w niej bardzo dużo tlenu. Tlen to życie i śmierć dla wirusów, bakterii oraz raka. Poza tym, sok zawiera pierwiastki, witaminy i minerały, których człowiek nie odkrył, a natura sama już od niepamiętnych czasów o nie zadbała w trosce o zwierzęta (w tym ludzi). Jak jest napisane na stronie ( leczenieraka.blogspot.co.uk/(…)terapia-dr-gersona-w… ) 'NIE WLEWAJ SOKÓW DO ŻOŁĄDKA, ale dokładnie je "przeżuwaj" zanim połkniesz, by jak najbardziej nasączyć je śliną. Soki wyciśnięte z owoców i warzyw nie są naturalnym pożywieniem dla człowieka. Naturalnym pożywieniem jest cały owoc i całe warzywo wyciśnięte w najlepszej wyciskarce wszechczasów - własnej szczęce. Płynne soki oddzielone od miąższu są nuklearną bomba witaminową, która oprócz oczyszczania organizmu i niszczenia komórek rakowych niszczy również komórki zdrowe i pożyteczne. Własna ślina unieszkodliwia niszczycielki aspekt tej "bomby" wobec tychże zdrowych komórek, nie umniejszając przy tym niszczycielskiego rażenia przeciwko właściwym "wrogom" zdrowego organizmu.'
c655c9ac00231e0a50014d86.jpg

    Jeśli chodzi o odżywianie to tyle na dzisiaj. Wieczorem napiszę jak mi poszło.

Buziaki ♥
  • awatar Kini-Mini: aff..:) miło sie czyta :) Dzieki:)
  • awatar ♥The best version of me♥: od kilku dni zastanawiam się nad bananami, wiem, że to owoc mączysty i zawiera dużo weglowodanów, ale ma także dużo witamin....muszę troche o nich poczytać pozniej bo teraz musze lecieć <3
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hononey
 
    W poprzedniej notce napisałam *Białko, węglowodany i cała prawda, czego organizm potrzebuje naprawdę*. W tej notce opiszę jak minął mi dzień.
da4d606000267b87503b9a84.jpg

    Tak jak napisałam, rano poleżałam z Bunią, potem patrzyłam się słońce. Mama położyła się spać, a ja byłam 'uziemiona', żeby Jej nie obudzić (Mama budzi się na najmniejszy szmer). Wyszłam więc z Bunią i wyrzuciłam przy okazji brukiew i liście selera w krzaki gdzieś (wiem, nie powinnam wyrzucać, ale może te dzikie króliki zjedzą). Wróciłam do domu, wzięłam się za pisanie dziennika, pisanie pingera i stwierdziłam, że mogę przecież iść do Polskiego Sklepu. Lubią drobne, więc wymieniłam je na Ł50. Obecnie mam około Ł184 i zbieram na sokowirówkę, która kosztuje jakieś Ł850. Różni się od zwykłej tym, że mieli warzywa/owoce. Taki sok jest lepszy gatunkowo, ponieważ nie utlenia się, a poza tym jest zrobiony ze stali nierdzewnej, więc sok nie wchodzi w reakcję z metalem. Przy okazji sprzedałam książki, których nie zdołałam przeczytać (opowiadania dla młodzieży - tak się ciągnęły, że czytanie było wręcz męczarnią). Ja jechałam na rowerze, a Bunia biegła z czego oczywiście była szczęśliwa (mój Pies seryjnie kocha biegać). Po sklepie wróciłyśmy do domu. Posiedziałam na necie, bo nie było nic innego do roboty z racji, że Mama spała. Wstała koło 1400 - obie byłyśmy w szoku, bo przespała aż 7h, kiedy zazwyczaj przesypia 5h. Ja leżałam w 'szklarni' bo było cieplutko, a potem Mama przyszła i gadałyśmy gdzieś tak z 30min. Fajnie było. Mama się mnie zapytała 'Czy Ty wczoraj coś jadłaś, czy już totalnie Ci odbiło?'. Skłamałam (po części), że wczoraj wieczorem poszłam kupić orzechy do ASDY i potem jeszcze ugotowałam sobie brukiew, a rano byłam tak napakowana po nocy, że zdołałam zjeść tylko liście selera'. Potem się zapytała 'Ile ważysz? 60kg?'. Odpowiedziałam (nie skłamałam), że ważyłam 65.9 a dzisiaj rano 60.9. Mama na to 'Ma się tą wagę w oku, nie?'. Oczywiście wszystko było na luzie, ale wolę żeby nie wiedziała, że nic nie jem. Potem poszłam na górę zadzwonić do Dziadków. Dzisiaj jakoś cienko się rozmawiało. Dziadkowi zebrało się na żarty (a ja nie w humorze), a Babcia była trochę rozespana, więc też nie dochodziło za bardzo. Potem się rozłączyłam, tłumacząc że Mama niedługo idzie do pracy. Pomogłam się Jej szykować. Mama powiedziała, że trochę leci mi z buzi, jakby acetonem, ale to dobrze. To znaczy, że organizm się oczyszcza (oczywiście tego Jej nie powiedziałam). Mama poszła do pracy, (jak jesz, to nie czytaj) ja zrobiłam sobie lewatywę, ale tylko jedną. Wbrew pozorom sprawiają że czujesz się lepiej, ale dla osoby, która nie spożywa żadnych pokarmów są bardzo męczące. Wymyłam się, wysmarowałam (u mnie jest godzina 1844) i właśnie leżę w łóżku z laptopem na nogach. Potem jeszcze będę musiała wyjść z Bunią, ale to już potem.
e41a99780002562b4f511205.jpg

    Jutro muszę iść do college'u po mój nowy plan zajęć (bo nie wytrzymam, jak go nie zobaczę) no i chciałabym kupić sobie jakiś nowy piórnik. Będę musiała jechać bez Buni, bo bidula tyle nie wytrzyma przed Frenchgate'm =( Poza tym w planach mam odkurzanie i sprzątanie domu. Dzisiaj na szczęście nie było mi tak zimno jak wczoraj (prawie cały dzień było mi ciepło), ale złapała mnie 'niemoc twórcza'. Jak słowo daję. Najchętniej bym cały czas leżała. Nie próbuję robić z siebie jakiejś chorej, po prostu piszę jak się czuję. Na dzisiaj to chyba tyle.

Buziaki ♥
  • awatar bowarto: fajnie sie ciebie czyta, bo doskonal znam wszytkie miejsca o ktorych piszesz ;P do lewatywy rzeczy tu kupilas? mozemy sie spotkac jak bede miala wolne, na razie nie wiadomo kiedy., dzis mialam, ale to zle sie czulam i w polowie drogi sie zawrocilam do domu,,:( kurde musze dzis jeszcze do Asdy isc, a mi sie nie chce..
Pokaż wszystkie (1) ›