Wpisy użytkownika hononey z dnia 21 stycznia 2013

Liczba wpisów: 1

hononey
 
4ht44.jpeg

“your life is message to the world. make sure it's inspiring”


----------------------------------------------------------------------------------------------------
    Długo mnie nie było, ponieważ musiałam sobie kilka rzeczy w życiu poukładać. Ale dwa główne fakty:
    - zaczęłam chodzić na lekcje prawa jazdy
    - dostałam główną rolę w przedstawieniu
----------------------------------------------------------------------------------------------------
    Dzisiaj trochę o puchnących nogach i pocenie się vs. post.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
    Dobra, dlaczego puchną nam łydki? Głównie przez nadmiar wody, wody, która dodatkowo zawiera w sobie toksyny. Ale czemu ta woda się zatrzymuje? Przez sól i brak potasu.
    Sól jest cacy i sól jeść trzeba, ale jeśli organizm jest zasyfiony toksynami i Bóg wie jeszcze czym, to nerki odmawiają posłuszeństwa (po prostu oczyszczalnia się zatkała). Nie wiem czy wszystkie z Was wiedzą, ale krew która krąży w naszych żyłach zawiera amoniak i toksyny. Potem ta krew, żeby się oczyścić, trafia do nerek, krew przechodzi przez nerki i z nich wypływa w miarę oczyszczona. Syf zostaje w nerkach i wraz z moczem  mówi organizmowi 'bye bye'.
    Jeśli natomiast w organizmie jest za dużo soli i za mało potasu, to nerki zostają zapchane i zaczynają się tworzyć kamienie nerkowe (jeśli nerki zapychaja się systematycznie). No a jeśli jest dużo syfu i dużo soli, a mało potasu i nerki już nie wyrabiają, to resztę tego syfu dają nam do łydek, jak najdalej od organów wewnętrznym (nawiasem, to przez stopy wychodzi nam syf, przez podeszwy, więc organizm ma nadzieję, że tamtędy uda mu się je wydalić, jednak to jest niestety tylko nadzieja).
    Jak się zabezpieczyć przed puchnącymi nogami, lub jak leczyć już spuchnięte. Odpowiedź jest prosta - sok marchewkowy. Sok marchewkowy ma podobny skład do naszej krwi, tylko z wyjątkiem atomu żelaza, ma atom magnezu. Jeśli natomiast macie już spuchnięte, to sok z cytryny razem z sokiem z pomarańczy, zawierają dużą ilość potasu.
    Powiem to po raz enty, żeby Wam się to zakodowało, *pijemy sok i mieszamy go ze śliną, dopóki nie straci smaku. Dosłownie 'płukamy' nim zęby. I dopiero wtedy łykam. Ślina jest enzymem trawiennym. Wyobraźcie sobie że macie kulkę. W tej kulce są wszystkie witaminy, minerały i enzymy potrzebne do strawienia danej rośliny. Ale dopóki nie przebijecie/rozbroicie kulki, nie macie do nich dostępu. Wasz żołądek, żeby nie wiem jak chciał, nie potrafi tego zrobić, ale Wasza ślina to potrafi. Dlatego tak ważne jest, żeby wymieszać BARDZO DOBRZE ze śliną. Jeśli tego nie zrobicie, żołądek będzie myślał o tym jak o intruzie i zamiast zastanawiać się jak by przetrawić ten pokarm, to organizm postanowi, że łatwiej będzie mu przybrać na wadze niż trawić.*
----------------------------------------------------------------------------------------------------
    A teraz bitwa na wydalanie toksyn z organizmu. W lewym narożniku stoi 'pocenie się' a w prawym narożniku stoi 'post'.
    Pocenie się w czasie aktywności fizycznej jest zdrowe, ponieważ pozwala organizmowi pozbyć się toksyn, które uwolniły się z tłuszczu lub wątroby w czasie ćwiczeń. To oznacza, że toksyny uwalniają się przez pory w skórze. W czasie, kiedy organizm człowieka jest bardzo ciepły, pory rozszerzają się, żeby ułatwić toksynom wydostanie się. Wszystko jest okay, dopóki nie przestaniesz ćwiczyć. Wtedy Twój organizm się studzi, a część toksyn z powrotem wraca do organizmu.
    Drugim sposobem na wydalanie toksyn z organizmu, jest post, czyli inaczej głodówka lecznicza. W czasie głodówki organizm się oczyszcza i temperatura organizmu delikatnie spada więc nie ma szans na pocenie się (no chyba, że siedzicie w kurtce zimowej w domu). Po dwóch dniach, organizm doskonale wie, że jest na poście i doskonale wie, co robić w czasie postu, ponieważ w naturze naszego organizmu leży samoleczenie i naprawianie. Organizm zużywa chore i zmutowane komórki, toksyny i inne śmieci z organizmu (poza tym redukuje cellulit, czyli toksyny). Te z kolei trafiają do wątroby, a potem z żółcią trafiają ślicznie do naszego jelita grubego.
    I to daje przewagę postu nad poceniem się, ponieważ kiedy się pocisz, zawsze te toksyny zostaną w organizmie. Natomiast w czasie postu, wszystko (lub część, w zależności od tego jak długo trwa post) idzie do jelita grubego.
   
    A co po poście? Najlepiej sok marchewkowy, potem możesz dodać jabłko do soku, ale wydłubać pestki z jabłka zanim je użyjesz do soku. Pestki zjedz po wyciu soku (pestki zawierają dużo jodu i witaminę, która zabija raka).
    Organizm po poście ma wyłączony system trawienny.  Ślina tak, ale żołądek nie ma enzymów ani witamin do trawienia pożywienia, ponieważ zachował je do podtrzymywania funkcji życiowych, kiedy 'głodował' (czyli regenerował się). Warzywa i owoce zawierają informacje, enzymy, witaminy i minerały (czyli inaczej informacje) potrzebne do przetrawienia produktu. I wtedy żołądek puszcza tylko odpowiednie soki i wszystko dalej idzie gładko. To tak jakbyście mieszkały na wsi i wszystkie światła są wyłączone (system trawienny jest wyłączony). Słyszycie jakieś głosy ale nie wiecie skąd (pożywienie trafia do ust). Widzicie jakieś światełka z oddali (mieszacie sok ze śliną). I nagle przychodzą i mają ze sobą dużo światła i się okazuje, że to elektrycy (żołądek produkuje odpowiedni kwas). I teraz macie już w mieszkaniu znowu światło (wszystko zaczyna się ślicznie dalej trawić, bez przeciążania organizmu).
----------------------------------------------------------------------------------------------------
swiety post xD.png


    Tak wygląda mój styl życia:
- Na żółto jest pierwszy tydzień postu (miała wtedy nic nie pić, ale mój organizm tak nie potrafi).
- Na niebiesko jest drugi tydzień postu (bo wtedy miałam dodać wodę do postu).
[to nawet lepiej że tygodnie postu są w różnych kolorach, bo wtedy mając w głowie plan postu, nie wydaje Ci się on monotonny]
- Na zielono jest zaznaczony okres, kiedy mogę zacząć pić soki (dlaczego soki, to już wytłumaczyłam)
- Na fioletwo/szaro jest zaznaczony okres kiedy mogę dodać (oprócz tego co jem) jogurty, żeby bakterie osiedliły się w pustych jelitach.
- Na pomarańczowo jest zaznaczony okres, kiedy oprócz tego co jadłam poprzednio mogę dodać warzywa surowe. [w środę tego tygodnia można również dodać surowe orzechy i ziarna]
- Na czerwono jest zaznaczony okres, kiedy mogę zjeść gotowane warzywa, jakie chcę (tylko nie skrobiowe)
- Na różowo (powinno być przez cały dzień, a nie tylko połowę) mogę jeść co chcę i ile chcę, co dusza zapragnie.
- A potem od niedzieli znowu post (jest zaznaczony na niebiesko, bo to miał być okres w którym miałam pić dużo wody, ale teraz to po prostu jest tylko post).

    Tak właśnie powinno wychodzić się z postu (głodówki leczniczej). Nie wolno jeść mięsa, ponieważ mięso nie zawiera żadnych informacji jak je strawić. Jest jak gąbka w naszym żołądku, która pochłania witaminy z naszego organizmu, następnie gnijąc (i wybijając przy okazji dobre bakterie), przesuwa się przez jelita, by zostać wydalona. Soków nie rozcieńczać a surówek nie popijać. Pić na maksa 30 min przed posiłkiem, chociaż tak, żeby nie rozciągnąć żołądka. Sól najlepiej dodawać wtedy kiedy jecie surówki. Owoców i warzyw jako surówek radzę nie mieszać, ponieważ zawierają zupełnie inne informacje trawienne i organizm się męczy i może tyć, lub też waga może stanąć.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
    Na dzisiaj to już tyle, bo i tak za dużo informacji na raz. Mam nadzieję, że pomogło.

Buziaki,
Yola ♥
  • awatar malinowa Sandra: no i mam kolejny wpis do nadrobienia, widzialam poczatek gratulacje
  • awatar etrique: takich głupot to jeszcze nie słyszałam, odchudzaj się jak chcesz ale o medycynie to nie masz zielonego pojęcia- mylisz podstawowe funkcje układu trawiennego! "mięso nie zawiera informacji jak je trawić" no padłam, a zaraz kończe medycyne...
  • awatar gość: zgadzam się z @etrique, od jakiegoś czasu śledzę tego bloga, ale nie chciałam pisać, że grubo się mylisz w niektórych sprawach, bo widać, że jesteś osobą, która nie przyjmuje do wiadomości krytyki i dalej zostaje przy swoich racjach, które czasem są po prostu głupie. Ja medycynę kończę za rok, wkurza mnie takie amatorskie pisanie głupot na blogu, wprowadzasz tym w błąd wielu młodych ludzi, którzy nie znają się na tym (tak jak i Ty). Wypisujesz jaką wiedzę wyssaną z palca, lub znalezioną w internecie, w którym roi się od manipulacji i fejkowych informacji ;) Mówię to szczerze życzliwie, nie żeby Ci dokuczyć, tylko, żebyś nie wprowadzała siebie i czytelników w duży błąd + Twoja dieta Cię wykończy, ale to swoją drogą, kiedyś próbowałam walczyć z nastolatkami, które znajdą coś w necie i uważają, że zjadły wszystkie rozumy na temat odchudzania, stwierdziłam, że nie warto, bo to choroba psychiczna, a z tym to do psychiatry, a to nie moja specjalizacja ;)
Pokaż wszystkie (12) ›