Wpisy użytkownika hononey z dnia 14 listopada 2017

Liczba wpisów: 2

hononey
 
Poleżałam w łóżku do 9. Nie chciało mi się wstawać. Nakarmiłam koty, sok z cytryny (pomarańcze się skończyły) i szejk zrobione. Zdecydowałam, że pojadę do rodziców do domu włosy umyć (mam tylko wannę i długie włosy niestety).

U Mamy włosy umyte, posiedziałam, pogadałyśmy. Napisałam do landlorda, że chcę obejżeć jakieś mieszkanie. Wysłał mi adres. U Mamy posiedziałam jeszcze chwilę, zjadłam 6 pomidorów i trochę migdałów (dzięki Mamo). <3

Wróciłam do domu i dostałam opierdol od D. że kota nie uwiązałam do niczego w ogródku i już skoczyła na kosz od śmieci. Powiedział to w taki sposób, że nawet nie skomentowałam. W domu była po prostu cisza.

Pojechałam po zakupy po zioła, a potem do Aldiego. Spotkałam A. (bardzo dobra kumpela) i niedługo będzie rodziła. Słowo do słowa no i wróciłam do domu. W domu nadal cisza. Ogarnęłam zakupy i w końcu D. do mnie przyszedł przed wyjściem i przeprosił, że na mnie naskoczył. Powiedziałam, że mu się nie dziwię, bo też bym się wkurzyła gdyby Karolek pod drzwiami próbował się prześlizgnąć. Ucieszył się, że go zrozumiałam ale wkurzyło mnie jak mi to powiedział. Pytał się gdzie idę. Powiedziałam, że do A. na szybką herbatę. Tak na prawdę szłam obejżeć mieszkanie, ale tego mu nie powiedziałam. Przytulił mnie mocno po cichu i tak jak Tracey mówiła... Boi się, że mnie straci. Widocznie nie na tyle, żeby codziennie spędzać czas z kolegą, a nie ze swoją dziewczyną.

Pojechałam do tego nowego mieszkania. Nie powiem, ładne. Niestety na pietrze (mam rower i przyczepkę) i troszkę za małe... (dosłownie kuchnia, łazienka i sypialnia). No i trochę za daleko. Wróciłam do domu i poszłam do siebie do pokoju. Zachciało mi się brokułów z hummusem i tak też zrobiłam.

Pod wieczór poszłam do TESCO bo o tej godzinie zawsze coś przecenią. Kupiłam 5 mango, każde za 29 pensów (bardzo tanio, wręcz za darmo rzekłabym). Do tego dwa wrapy z falafelem. Wiem, nie powinnam bo gluten i inne ulepszacze i nawet nie byłam głodna, ale *huj. Zjadłam w domu, ale może wzięłam po to żeby zrozumieć jak bardzo ich nie potrzebuję?

Na noc wzięłam do siebie butelkę wody i całe szczęście bo mnie suszyło. <3
  • awatar Blondyneczka ☆: Wiadomo że nie !! Chyba każdy woli wybierać szczęście zamiast bólu :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hononey
 
Obudziłam się przed 6 (tak wreszcie, moja ukochana pora wstawania).

Poczekałam, aż koty się uspokoiły i je nakarmiłam. Nie miałam dzisiaj ochoty na nic specjalnego, więc ugotowałam ziemniaki (tak, cały dzień, prawie, na ziemniakach i resztki ketchupu).

Do tego herbata z melisy i druga z imbiru na rozluźnienie i rozgrzanie. Dostałam wiadomośc z pracy, czy w sobotę mogę wpaść na trening z pracy (bo na ostatnim spotkaniu nie dało się tego zrobić - sarkazm), jeśli nie mogę jutro (a mam teraz wolne od pracy). Shit, w sobotę chciałam jechać na wegański festiwal w Sheffield (mój pierwszy), więc odpisałam menadżerce, że jutro będę (zła).

Na 14:30 Karolek miał to weterynarza na ważenie (ważę mojego królika co 2 miesiące, żeby być pewna, że jest zdrowy, itp). Sprawdziła mu ząbki, pazurki, czy chip działa no i wszystko w porządku. Karolek ważył we wrześniu 1.95kg a teraz 2.13kg. Powiedziała, że trochę przytył ale to w sumie moja wina bo go praktycznie nigdzie nie zabieram i nie ma gdzie się wybiegać. Do tego kupiłam mu takie smakołyki i one też chyba swoje robią. No i zawsze był ważony rano a nie w południe.

Ubaw miałam z niego, bo przy pielęgniarce taki kochany króliczek. Dał się Jej wziąć na ręce, w ząbki zajrzeć, a czemuż by nie? A w domu? Tupał na mnie, warczał nawet XD (śmiech).

Wróciłam do domu i stwierdziłam, że kupię plecaczek dla Karolka (w sensie, że on w tym plecaku) i wreszcie będziemy mogli chodzić na spacery. <3

Do domu wróciłam i na zakupy trzeba było jechać. Znowu wydawanie kasy... No ale kupiłam co trzeba było (a pojechałam tylko po jedną rzecz, wróciłam z 10...). Po drodze zrobiłam zakupy dla D. bo dał mi kasę. Nie wiem jak dałam radę zabrać to wszystko rowerem do domu...

Kupiłam sobie takie udawane nuggetsy z kurczaka. Podgrzałam, zjadłam i w sumie wcale mi po nich nie jest lepiej. No ale cóż... Przynajmniej nie jestem głodna, lol. Do tego dwa jabłka.

W ogóle to zauważyłam, że od kiedy regularnie piszę pingera (czasami nadrabiam zaległości następnego dnia), to podejmuję lepsze decyzje odnośnie jedzenia i posiłków.

Na razie to tyle. Zmykam Karolkiem się zająć. Nie mogę się doczekać, aż Karolek będzie miał taką grzywę jak ten na zdjęciu. Kocham <3
  • awatar Tigram Ingrow: Co do obserwowania komentarzy, to wystarczy, że klikniesz w zakladke dyskusja i tam Ci wyświetli historię komentarzy z Twoim udziałem. Co do pompek zaś, to mnie też często trener poprawia. :) Powoli się uczę :)
  • awatar Tigram Ingrow: A co do reszty... To, że się budzę w nocy spowodowane jest tym, że czekam na wiadomość. A jak już ją dostanę to przeżywam. Sądzę, że wątroba nie ma tu nic do rzeczy. Pracuję w bibliotece, zieloną herbatę pijam jak mam czas, cytrusy są za drogie i nie przepadam za nimi. No chyba, że sok z cytryny dodany do owsianki. Na urodziny przyjadą rodzice z braćmi.
  • awatar Blondyneczka ☆: O jej jaki fajny króliczek! !!:)
Pokaż wszystkie (4) ›