Wpisy użytkownika hononey z dnia 16 listopada 2017

Liczba wpisów: 2

hononey
 
Kurczę, zapomniałam co robiłam tego dnia. Wiem, że nie miałam ochoty siedzieć na kompie.

Pamiętam, że pomyłką było zdjedzenie tych udawanych kawałków kurczaka, bo serce mi tak szybko biło przez  noc, jakbym miała jakieś wyścigi w środku.

Wstałam, ale nie zmęczona. W ogóle to zauważyłam, że jak się budzę w nocy i piję wodę z cytryną to rano łatwiej mi wstawać. Jak zwykle sok z cytryny i szejk.

Tego dnia do mnie miałam jechać tylko do pracy na głupi trening (o tym jak bezpiecznie przechowywać informacje w sieci, serio?). Na szczęście tylko godzinę wszystko zajęło. W drodze powrotnej zaszłam do centrum handlowego, bo strasznie chciało mi się zupy z soczewicy. Chodziłam od sklepu do sklepu i znalazłam. Przy okazji kupiłam ciastka dla sąsiadów, bo cały czas odbierają moje nieszczęsne przesyłki.

Wróciłam do domu, poszłam zanieść ciastka dla sąsiadów (bardzo się ucieszyli) i odebrałam przesyłki. Przyszedł plecak dla Karolka (więc wreszcie będę mogła go na spacery brać) i dwie nowe szelki (każde inne, żeby zobaczyć które lepiej będą mu pasować).

Po drodze do domu jeszcze do Mamy dzwoniłam, ale Ona była u Emilki. Emilka zapraszała, ale nie wiedziałam czy się wyrobię. W domu zjadłam ryżu z tą zupą i poczułam jak całe zmęczenie ze mnie wychodzi. Napisałam Emilce, że nie dam rady.

Poszłam na górę do łóżka, tak mi było przyjmnie, że aż zasnęłam. D. mnie obudził buziakami i nie mogłam już dospać. Posiedziałam na komórce i nagle zrobiła się 21.

W ogóle kolega D. nie przyszedł tego wieczoru i wreszcie było tak fajnie. Nawet widziałam, że D. inaczej się zachowywał. Ale cóż... Ten związek już przepadł i nie da się go odratować.

Na sam koniec plecak, który kupiłam dla Charliego. <3
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hononey
 
Obudziłam się o 7, ale nie miałam chęci wstawać. Z D. były igraszki w łóżku.

Ubrałam się i zabrałam się za sprzątanie kuchni. Trochę ogarnęłam, ale dłonie nadal bolą. Całe popękane od ran i spuchnięte palce... Nie mogę zginać. Założyłam rękawiczki, żeby sobie trochę bólu odjąć i poszło łatwiej. Przynajmniej rany zeszły mi z przedramion i już tak niemiłosiernie nie swędzą. Ale dalej w bandażach.

Rano 500ml wody z cytryną i 500ml wody z pomarańczami. Do tego 25ml soku aloesu z wodą.

Koniec użalania się. Poskładałam plecak dla Karolka i ustwiłam koło łóżka, żeby się przyzwyczaił. Zrobiłam zielone smoothie dla siebie no i Karolek zszedł na dół. Chciałam mu dać, ale nie był zainteresowany.

Pora przetestować szelki... Zaczęłam mu dawać jagódki suszone (wręcz je ubóstwia) przez szelki, tak żeby się przyzwyczaił. No i szło całkiem nieźle, dopóki nie zdecydował się uciec a potem się przestraszył.

Uciekł na górę, poszłam do niego, położyłam głowę przed łepkiem no i mówię mu, że jestem dumna, że był dzielny i w ogóle, żeby się nie martwił. Spojrzał na mnie i zaczął mnie lizać w nosek ;3

Króliki są BARDZO inteligentne i tak jak psy (w życiu miałam tylko psy), mają różne charaktery. Bardzo potrzebują uwagi i miłości. Można je zakmnąć w klatce i myśleć - a bo one to nic tylko jedzą siano i srają. Można też im dać biegać po domu, dać całą naszą uwagę i widzisz jak królik pokazuje swój rozum. No tego nie da się opisać po prostu.

Dzisiaj znowu miałam ochotę na ziemniaki, ale coś czuję, że niedługo będę gotowała chili wegańskie...

Na sam koniec Bunia jak z psiapsiółą robiłyśmy selfie w 2012 roku. <3
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Wieczorem zjadłam jeszcze brokuły surowe z hummusem marokańskim. Nie byłam głodna ale zależało mi, żeby odtruć wątrobę.

Potem zdecydowałam się wziąć kąpiel. Nalałam całą wannę wody i wreszcie mi było tak błogo. Wysmarowałam się kremem i poszłam lulać. <3
Pokaż wszystkie (2) ›