Wpisy użytkownika hononey z dnia 2 listopada 2017

Liczba wpisów: 1

hononey
 
  Wstałam o 7.00. Miałam takie przyjemne sny (chociaż były bardzo dziwne). Czułam jakby cała złość ze mnie wyszła.

  D. (chłopak) jeszcze mocno spał (kładzie się późno), więc zeszłam na dół. Na szczęście kuchnię ogarnęłam poprzedniego dnia i wyciskarkę miałam już przygotowaną na rano (nie było wymówki jej nie użyć). Standadowo świeży sok z 3 pomarańczy z miodem, sok z selera.

  Dla D. robiłam kanapki do pracy (chleb brązowy z humusem - też jest wege), dołożyłam mu chrupek, soku kupnego i jogurtu wege.

  Sama dokończyłam humus z brokułami i wzięłam się za gotowanie zupy curry z batatów (jem ją codziennie).

  Dzisiaj do pracy od 16 do 20, ale na szczęście nie będzie ciężko. Zjadłam zupę, była pycha. Do pracy wezmę szejki zielone i nie będę musiała się martwić gotowaniem. Teraz zmykam, dopiszę później jak mi się uda.

  A na koniec, zdjęcie Charliego (królika), którego adoptowałam w kwietniu. <3

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

  No już po pracy. Przed wyjściem zjadłam ziemniaki i nie było już czasu na smoothie. W pracy wypiłam gorącą czekoladę i herbatę czarną. Przynajmniej spokój miałam, nie byłam zabiegana ale czas szybko zleciał.

  Po drodze do domu rozmawiałam z Tatą przez telefon. A no i dzisiaj rowerem zaliczyłam 12km (do pracy i z powrotem). Wrociłam, pierwsze co to zrobiłam smoothie. Karolek (królik) zszedł na dół na kolacje (mój nie jest trzymany w klatce, biega sobie po całym domu). D. wrócił na chwilę z pracy, chciałam dać mu jeść, ale powiedział, że nie ma czasu.

  Teraz piszę Wam sprawozdanie, pijąc smoothie, ale muszę zmykać bo jutro mam do pracy na 9 do 16. Mam nadzieję, że nos mi nie zmarznie rano jadąc rowerem...