Wpisy użytkownika hononey z dnia 20 listopada 2017

Liczba wpisów: 1

hononey
 
O wczorajszym dniu (19.11.2017) będzie krótko, bo niedługo muszę się szykować do pracy. Dopiero jutro będę miała czas spisać dzisiejszy dzień. Do rzeczy...

Wstałam rano (koło 8), sprzątnęłam co mogłam i przygotowałam surówkę z surowego kalarfiora, kapusty, brokuła i migdałów (tak zmieliłam, że w końcu wyszła pasta, lol) i zrobiłam smoothie.

Pojechałam do pracy na 11, wypiłam smoothie i pogadałam ze znajomą. Przyjechała po nas menadżerka i pojechaliśmy z PP do Sheffield. Zjedliśmy szybki lunch (ja miałam wegańskie chilli, sałatkę i nachosy - nie chciałam jeść nachosów ale głód wygrał). Po obiedzie chciałam coś gorącego do picia ale za daleko, żeby iść.

A no właśnie, bo do Sheffield pojechałyśmy na Disney na Lodzie. Na prawdę wysoki szczebel jeśli chodzi o przedstawienie. To był mój pierwszy raz, ale na prawdę nie żałuję. Menadżerka przyniosła mi herbatę kiedy zajmowałam się PP na break'u. Przedstawienie się skończyło.

Poszliśmy do Subway'a na kawę dla jednej z PP. Potem do samochodu. Ogółem doszłam do wniosku, że menadżerka jest na prawdę spoko (doszła do nas w marcu). Pogadaliśmy o naszych związkach. Wróciliśmy do domu PP i od razu zabrałam się za rozliczanie pieniędzy. Przy okazji zjadłam brokuły z humusem. Skończyłam pracę o 19.

Do domu szybko i byłam już taka padnięta, że nawet nie miałam ochoty na pisanie. Wypiłam herbatę z imbiru i do łóżka. Dlatego wpis jest dzisiaj.

Podsumowując dzień, był taki udany, że całkowicie zapomniałam o smutnej sobocie. Zdecydwałam też, że chyba nie pojadę do Leeds na wegański fesiwal. Może zmienię zdanie ale póki co jestem rozczarowana.

Kochane Moje, przeczytam Wasze wpisy i wszystkie skomentuję ale dzisiaj nie dam rady po prostu. Dzisiaj do pracy na 15.30 więc już teraz muszę się szykować, a kończę jutro o 9.30 rano. Bedę w domu koło 10 i znając życie gotowanie, zakupy i te sprawy. Myślę, że powinnam być pod wieczór i wszystko ogarnę na spokojnie.