Wpisy użytkownika hononey z dnia 21 listopada 2017

Liczba wpisów: 2

hononey
 
Obudziłam się o 9, ale wstałam o 11 (wiem, przypał).

Zabrałam się od razu za gotowanie i sprzątnie, bo do pracy na 15.30, a wyjechać najpóźniej mogę z domu o 15.00. Udało mi się coś skrobnąć na pingerze.

Zrobiłam co mogłam. Posiedziałam trochę z Karolkiem. Karolek się wycwanił z szelkami... Teraz jeśli góra szelek przejdzie mu przez łepek, to od razu ucieka... cholera mała, włochata! Ale i tak go kocham <3

W domu wypiłam smoothie, ugotowałam trochę ziemniaków, zjadłam z surówką z wczoraj i musiałam już jechać do pracy. Chyba za mocna była ta surówka (za dużo siarki na raz), bo mi tak dziwnie po niej było. Ale dobrze, niech się organizm odtruwa.

W pracy myślałam, że będę miała natłok ale na szczęście nie było tak źle. Nie mogłam się już doczekać, kiedy pójdę pod prysznic. Wszyscy PP byli już obrobieni i wtedy zadzwonił Tata. Pogadaliśmy trochę i niedługo potem wszyscy poszli spać.

Ja jeszcze w międzyczasie jeszcze ziemniaki ugotowałam. A właśnie...

W domu słabo śpię i nie rozumiałam czemu. W pracy tak się wyspałam wreszcie. I wtedy zrozumiałam. W pracy zawsze jest ciepło, łóżko jest równe i mam zawsze ten gorący prysznic przed spaniem. A w domu? Zimno (nie opłaca się włączać ogrzewania, bo wszystko wywieje), oddycham zimnym powietrzem, nie mogę się rozgrzać w łóżku. Do tego kolega D. zostaje nawet i do 22, czekam podświadomie aż D. pójdzie spać, on przychodzi o 2 w nocy, budzi mnie i potem jak głupia budzę się o 7-9 wykończona...

Szkoda gadać. Mam nadzieję, że chociaż po przeprowadzce będę mogła się ogarnąć. Nadal próbuję się oswoić z myślą, żeby mu powiedzieć w lutym...
  • awatar Blondyneczka ☆: Ło to chyba masz fajną pracę :D
  • awatar tyle.: smoothie kupujesz czy sama robisz? Sama prawda w tym, że śpi się najlepiej tam gdzie wygodnie i ciepło. Ja jednak przy wyższej temperaturze w pokoju nie potrafię spać.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hononey
 
Obudziłam się o 6.50, ogarnęłam szybko i obudziłam PP. Tak jak napisałam w ostatnim poście, byłam na prawdę wypoczęta. Ogarnęłam wszystkich i musiałam zostać w pracy trochę dłużej, bo spotkanie miałam z menadżerką o 10.30.

Dojechałam do biura no i zaczęłyśmy rozmawiać. Wreszcie wiem ile mam urlopu płatnego. Na przyszły rok przypada mi 24 dni + 8 dodatkowych (do tego na każde 5 dni dochodzi mi jeszcze 2 dni niepłatnego). Czyli spokojnie będę mogła polecieć do Polski (jeśli się zdecyduję) i jeszcze trochę mi zostanie [taaak!].

No więc wróciłam do domu z nadziją, że pojadę do Morrisona kupić banany. Nie udało mi się. Wypiłam smoothie i zajęłam się Karolkiem. Próbowałam z nim znowu przerobić szelki i nawet całkiem nieźle poszło. Znudziło mu się i poszedł na łóżko. Wycałowałam go, wytulałam i potem nawet za mną do toalety chodził xD stwierdziłam, że to dobry moment na przedstawienie plecaka. Przy samym końcu nie był zadowolony z plecaka ale byłam pod wrażeniem jak spokojnie to odebrał.

Po Karolkowaniu sprzątnęłam dom i już totalnie odechciało mi się jechać do sklepu po banany. Zjadłam paczkę czipsów solonych i niedługo potem ziemniaki.

A właśnie, muszę się Wam pochwalić. Ogółem przerwa i pisanie na pingerze mają na mnie dobry wpływ. W pracy miałam okazję zjeść bardzo niezdrowe jedzenia typu gorąca czekolada, chispy czy nawet pizze. Ale nic!!! Na nic nie miałam ochoty. Nie ciągnęło mnie, normalnie szok. Jestem z siebie na prawdę dumna.

Teraz siedzę i w sumie nic nie robię. Zaraz idę poczytać Wasze pingery. Jeśli chodzi o jedzenie, to nawet nie wiem czego mi się chce. Zupełnie na nic nie mam ochoty. Potem jeszcze dopiszę resztę a na razie to się trzymajcie Kochane. <3
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Wieczór spędziłam oglądając Outlander (serial o kobiecie, która cofa się w czasie do Szkocji, uwielbiam go). Stwierdziłam, że skoro nie jadłam dawno zupy ze słodkich ziemniaków, a wcześniej miałam ochotę na chipsy to warto znowu ją zjeść, żebym dalej była odporna na takie zachcianki.

Zupę ugotowałam i zjadłam (mmm, pycha...). Poszłam koło 20 do Aldiego po cytryny, pomarańcze i trochę zielonego dla Karolka. Nawet mnie nie korciło, żeby kupić coś czego nie powinnam. To znaczy myślałam, żeby kupić chipsy dla D. ale stwierdziłam że jak kupię to sama zjem więc dałam sobie spokój. Wróciłam do domu i poszłam spać koło 22:33.
  • awatar Blondyneczka ☆: Zapraszamy do Polski :D Mam nadzieję ze polubi plecak :D :) Pozdrawiam ; *
  • awatar tyle.: Jesteś niesamowita <3 Jeśli mogę zapytać jaki rodzaj pracy wykonujesz? Zazdroszczę podróży, ja niestety nigdy nie wyjechałam za granicę polski ;( ale mam zamiar to w przyszłości zmienić, jak sama się ustatkuje. na razie studia i czekanie ..
  • awatar tyle.: PS: jeśli chodzi o szkołę, muszę ją ukończyć. Jestem na kierunku gdzie dużą uwagę przykłada się do tego jak wyglądam. Bardzo lubię ten profil, jednak jest ciężko. A żeby uprzedzić pytanie to kosmetologię gdzie w zabiegach jestem zakochana <3
Pokaż wszystkie (7) ›