Wpisy użytkownika hononey z dnia 22 listopada 2017

Liczba wpisów: 1

hononey
 
Dzisiejszy wpis trochę dłuższy. Mam chęć wygadania się.

Okay... Miałam sen o tym, że bardzo chciało mi się siku. Normalnie ciśnienie takie (w śnie), że nie mogłam wcelować do toalety a byłam w męskiej więc opcja tylko na Małysza. Obudziłam się. Czuję ciśnienie, idę do toalety i 4 latek by się powstydził normalnie. Wróciłam do łóżka wkurzona, próbuję zasnąć. Okazało się, że 4.30 (między 4 a 5.59 to moja naturalna godzina pobudki). Oczy jak 5 złotych. Przychodzi D. żeby wreszcie położyć się spać. Przyniósł mi wodę. Gadaliśmy i jakoś udało się mi zasnąć. Nie wiem czemu, ale jak rozmawiamy w łóżku to działa na mnie nasennie, lol.

Wiedziałam, że powinnam wstawać ale w domu zimno i obudziłam się za to o 9 (facepalm). Co było zaskakujące, D. był bardzo miły i mieliśmy przyzwoitą rozmowę rano [szok]. Dobra, zrobiłam wodę z cytryną i wypiłam szejka. Zaraz po smoothie, pojechałam do Morrisona po banany (nie chciałam długo zwlekać, bo gdyby się smoothie przetrawiło to na pusty żołądek w sklepie, a wiadomo jak się to kończy). Jak zwykle typowe pytania od ekspedientki: 18kg bananów? Ale co z nimi robisz? A na ile Ci wystarczy? Zawsze staram się być miła. Kto wie kogo uda mi się zarazić miłością do owoców?

Wróciłam do domu i byłam padnięta. Muszę znowu zacząć pić sok z selera bo mam ochotę na słone - zjadłam paczkę chipsów znowu (seler ma wszystkie rodzaje sodu, których potrzebujemy). I co potem? Zajęłam się Karolkiem. Znowu było przytulanie, buziakowanie i głaskanie. Mały się rozpływał normalnie xD

Melduję, że dłonie są w jeszcze lepszym stanie niż ostatnio. Dla odważnych daję zdjęcie. Wchodzicie na własną odpowiedzialność. Chciałam tylko uprzedzić, że zdjęcie jest z przed kilku dni i już wtedy skóra była podgojona. Teraz jest jeszcze lepiej. ibb.co/cXB4dR Nie kaleczę się. To wszystko to atopowe zapalenie skóry. Mam od urodzenia. Całe dzieciństwo przepłakane od ran i bólu. Leki sterydowe przez które tyłam... I dlatego nigdy nie zrozumiem lasek, które się tną.

Mniejsza o to. No więc wróciłam do domu, odpisałam na wszystkie komentarze na pingerze. Ugotowałam ziemniaki i soczewicę, mmm... Pycha było no i się najadłam porządnie. Zdecydowałam, że obejrzę film. Zabrałam laptopa na piętro i oglądałam z Karolkiem. Karolek się rozłożył koło mnie i tak sobie leżeliśmy przedpokoju na górze.

Film obejrzany, Karolek nakarmiony i zabrałam się za pingera. Teraz sobie siedzę, trochę śpiąca z termoforem na brzuchu. Właśnie kolega D. przyszedł a jest już po 21.

A właśnie, jeszcze jedna sprawa. Chciałabym Wam o czymś powiedzieć, a mianowicie o tym, że ziemniaki i węgle nie tuczą. Tuczy nas to co dodajemy do ziemniaków... Kiedy przeszłam na weganizm w Sierpniu 2014 roku, jadłam praktycznie same ziemniaki, bo nie chciało mi się nic innego gotować. Zdjęcia pokazuję żeby udowodnić (te z brzuchami). Co prawda znowu przytyłam od tamtego czasu (tyłam powoli), ale to dlatego, że zaczęłam się odżywiać śmieciami i po przeprowadzce z Davidem przytyłam kolejne 10kg przez jego wpływ (negatywne emocje i nawyki żywieniowe). I jeszcze dodatkowa wiadomość dla osób którzy się głodzą... Różnica między ćwiczeniami, a samą dietą (zdjęcie tyłków). Kocham i dziękuję, że dotrwałaś do tego miejsca ze mną. <3
  • awatar tyle.: muszę przyznać, że angielski to moja słabsza strona :D a czemu pytasz? Planuje iść na kurs. Rozumiem co ktoś do mnie mówi ale nie odpowiem.. za mały zasób słów mam zdecydowanie.
  • awatar tyle.: Cudowny brzuszek na zdjęciu w lustrze <3 A co do końcówki daje dużo do zrozumienia :D Wybacz, że pytam wprost D to twój facet? a karolek to dziecko czy piesek xD bo tak dwuznacznie trochę :D i nie moge się zorientować. A co do pracy to przeczytałam i szanuje to co robisz, dużo siły psychicznej trzeba mieć.
Pokaż wszystkie (2) ›