Wpisy użytkownika hononey z dnia 29 listopada 2017

Liczba wpisów: 1

hononey
 
Obudziłam się jakoś wcześnie, ale nie chciało mi się wstawać, nawet nie widziałam sensu. Leżałam do 9. Chyba mam stan poddepresyjny. Tyle radości ze mnie wyciągnął, że już nie daję rady czasami. Najchętniej leżałabym cały dzień w łóżku i patrzyła w sufit. Nawet do sklepu dzisiaj nie poszłam. Cały dzień w domu.

Rano prawie mu powiedziałam, że chcę zamieszkać sama. Już k*rwa nie wyrabiam, jak słowo daje. Dom mnie dobija, zimno że nie mogę zasnąć pod kołdrą, z kuwety kotów jebie, on ma humory jak mu pasuje i jeszcze ta cholerna skóra. Czy na prawdę proszę o tak dużo?

Ale jest wielka nadzieja. Wylosowałam sobie ostatnio karty, tylko nie tarota. Podobne i na nich są różne wiadomości. I jakiego rodzaju bym nie wylosowała, zawsze było napisane, że kiedy podejmę wielki krok którego się boję (przeprowadzka), wtedy życie zacznie mi się układać tak jak chcę. Jeden układ nawet wylosował mi, że "przeprowadzka jak najbardziej wskazana" i że kiedy się wreszcie przeprowadzę, to będę poznam przyszłego partnera. Najlepsze jest to, że to samo mi Tracey mówiła (jest kimś w rodzaju medium).

Więc dzisiaj rano wypiłam smoothie z 2 x mango i kilku bananów. Mniam! Gdyby któraś z Was miała problemy kiedyś z prokrastynacją to polecam właśnie smoothie mango z bananami. Lepsze od kawy! <3

Na obiad co zjadłam? Duuuuużoooo zielonego groszku. Jezu, jak mi się tego groszku chciało już nie pamiętam od kiedy. Do tego ugotowałam ziemniaki. Przyznam się bez bicia, że dodałam trochę tłuszczu.

Ale dzisiaj jest się czym pochwalić. Niedługo minie miesiąc od kiedy piszę pingera regularnie (kiedy to już minęło, nie?) i zdecydowanie lepiej zaczęłam się odżywiać. Tak, kilka małych wpadek (zwłaszcza z chlebami które definitywnie nie pomagają mojej skórze, itp). Ale nie zajadam się już paczkami chipsów, nie jem pizzy, nie jem z nudów, nie kupuje gotowców do usmażenia, itp. I to wcale nie dlatego, że nakładam na siebie jakieś dyscypliny czy sobie czegoś zakazuję. Po prostu wreszcie mam gdzie się wygadać i wyrzucić ten mętlik z siebie. Po prostu już go nie zajadam. Co prawda uczucia nadal są i mnie dobijają ale myśli mogę wylać i trochę porządku się w głowie robi.

No więc co dzisiaj robiłam. Zdecydowałam że wreszcie zacznę robić scrapbook dla rodziców. Niedługo będzie 25 rocznica ich ślubu więc chcę zrobić coś na rodzaj książki z nazwami rocznic i ich zdjęciami jak się związek rozwijał aż do tego momentu. Z mojej perspektywy to i tak lepsze wyjście bo u nas w rodzinie (tzn. Mama, Tata i ja) nigdy się nie kupowało prezentów jako tako.

Do tego zmieniłam tapetę na blogu wreszcie. Tamta była za bardzo zawalona. Także, ten...

No i dzisiaj obejrzałam wreszcie Valerian i Miasto Tysiąca Planet. Jaki piękny film. Nie mogę się doczekać aż wreszcie poznamy jako ludzkość pozytywne rasy pozaziemskie. <3

Dzień mogę podsumować tak. Magia dalej dla mnie istnieje i dziękuję Wszechświatowi za światło w moim życiu, tylko cała ta sytuacja mnie dobija.
  • awatar tyle.: przeprowadzka to dość duży krok :) może i pomoże tobie w ułożeniu życia, może warto spróbować :) Trzymaj się KOCHANA !przepraszam, że tak wprost planujecie się rozstać?
  • awatar tyle.: jeśli uważasz, że będzie to dobra decyzja to działaj :) może akurat poznasz kogoś lepszego dla siebie, przy kim będziesz czuła się jak księżniczka :)
  • awatar Blondyneczka ☆: Może ta przeprowadzka to wcale nie taki zły pomysł ? Może wyjdzie Ci to na lepsze !? ;) Jak Pinger Ci pomaga w dicie i zdrowym odżywianiu to się cieszę ♥!
Pokaż wszystkie (3) ›