Wpisy użytkownika hononey z dnia 7 listopada 2017

Liczba wpisów: 1

hononey
 
Obudziłam się o 6, ale przekimałam do 7. O 7 pobudka wszystkich i udało mi się wcześniej pracę skończyć. Dostałam okresu, więc to tłumaczy moje wieczorne zachcianki wczoraj.

Wracając do domu wyrobiłam medalik do szelek Charliego (takie małe serduszko srebrne). Przy okazji kupiłam karmę dla kotów (D. dał mi trochę kasy, resztę mi wisi).

Wróciłam do domu i zachciało mi się humusa z chlebem. Zjadłam 3 kromki a humusa dokończyłam z surowym brokułem (mmm... mniam). Jeszcze dokończyłam sobie humusa, który zrobiłam do wrapów. Na prawdę nie miałam ochotę na szejka, bo w domu tak zimno (ogrzewanie działa jak chce), a wiem że jeszcze bardziej by mnie wyziębił.

Pora opisać krótko moją pracę. Więc pracuję jako Support Worker (czyli mniej więcej jako pracownik społeczny). Pracuję dla organizacji, która pomoga osobom, które nie do końca są rozwinięte. Potrafię pracować od 16 jednego dnia do 16 następnego dnia (w zależności jaka zmiana). Pracuję w domu gdzie są 3 osoby w wieku 40 - 50 lat. Dom mają normalny, wynajęty.

Tak wygląda mój przykładowy dzień: przyjeżdżam na 16, znajoma mówi co się działo i ją zmieniam. Sprawdzam kalendarz, co trzeba zrobić, dzwonię, żeby pozłatwiać sprawy a potem bierzemy się za gotowanie (w Anglii są obiady koło 17, wiem że dziwnie). Gotuję z PP (podpopiecznymi), po obiedzie leki a potem zmywamy. Chwila odpoczynku (zazwyczaj i tak znajdzie się coś do roboty). Potem trzeba komuś pomóc się wykąpać, mycie włosów i nasmarować kremami. Potem druga idzie się kąpać. Ja w między czasie planuje co trzeba zrobić jutro. Bookuje pieniądze na jutro rano, bo jedna idzie do centrum (specjalnej szkoły, gdzie robią kreatywne rzeczy albo grają w gry). Wszyscy wykąpani. Zaczynam znowu "zabawę" z lekami i podpisywanie, że zostały wzięte. Czekam, aż pójdą spać i sama się kładę. Rano podbudka, robienie śniadania, leki. Spisywanie wszystkiego co się stało wczoraj i dzisiaj. Jedna idzie do centrum. Potem drugi wychodzi do centrum. Zostaję z trzecią i albo jedzemy do drugiego miasta na wycieczkę, albo załatwiamy sprawy na mieście. Wracamy, muszę wszystko opisać w Jej dzienniku, przeliczyć wszystkie pieniądze, spisać na co poszły, itd. Po tym wszystkim moja głowa zamienia się gorący mętlik popiołu i odmawia czegokolwiek. Przychodzi koleżanka, żeby mnie zmienić...

Tutaj opisałam tylko jedną zmianę i to spokojną, a zazwyczaj tak nie jest. Ale daję radę i ją lubię, kiedy mam cierpliwość i nie muszę pracować każdego dnia (bo były i takie sytuacje).

Wracając do teraz, w pokoju mam może 16 stopni. Siedzę z ciepłą herbatą w ręku i zaraz będę musiała zbierać się na zakupy... Najważniejsze, że kredytówka spłacona więc mam już spokojniejsze sumienie. Wieczorem dopiszę resztę, a na zdjęciu medalik dla Karolka. <3
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Nie poszłam na zakupy. Po pierwsze byłam taka zżiębnięta, że mi się nie chciało iść. Po drugie, deszcz zaczął padać. Siedziałam w domku, zjadłam zupę z ziemniaków słodkich. Przyprawy się skończyły, więc nerkowców dodałam i były pycha. Dzisiaj miałam randkę z zieloną herbatą. A oprócz tego co się wydarzyło? Zapraszam na lekturę...

No więc chciałam Ci tylko opisać sytuację z dzisiaj. Nie jadł nic, nie palił zioła, jeszcze w pracy na maksa go wkurzyli. Nie wiedziałam o tym, więc dzwonie do niego i pytam się o której skończy to mu coś kupię w Adlim bo i tak idę. Niedosłyszał więc powtórzyłam jeszcze raz wolniej. Na co on dlaczego jestem na niego zdenerwowana i dlaczego się tak zachowuje i do mnie z tekstem ze juz nie będzie tej rozmowy dalej ciągnal bo nie chce się czuć o wszystko obwiniany itd. No to dobra, wrócił do domu wcześniej. Jeszcze w sklepie nie byłam. Przyszedł do mnie i zaczął mi opowiadać jak wreszcie do niego doszlo że każdy się opierdala i dostaje grube pieniądze, tylko on zapierdala i dostaje za to prawie nic. No spoko. Zacząl chodzić po domu, wszystko zaczęło go wkurwiać. Okazało się że mój królik przegryzł opakowanie na żwirek dla kotów Davida i do mnie krzyczy, "jeszcze jeden taki numer od tego skurwiela i założę mu kaganiec na mordę" no to mu się postawiłam i powiedziałam że no chyba raczej nie. Coś burknął pod nosem i powiedziałam żeby to powtórzył na co do mnie "powiedziałem, no to w takim razie nie". Szykowałam się do sklepu, powiedział żebym nic mu nie kupowała. Wróciłam, okazało się że jego kolega już przyszedł i jest w cudownym nastroju. I tak mu kupiłam jedzenie. Wstawiłam pizze do Oven żeby się piekła. Wysłałam mu SMSa. Zszedł potem jak wychodziłam z kuchni spojrzałam się na niego i zaczęłam się śmiać żeby rozładować atmosferę. Nawet nie zareagował tylko się spojrzał jak na głupia.

Nie jest mi przykro. Szczerze to cieszę się, że właśnie takie sytuacje wychodzą na jaw bo wtedy mogę na oczy przejrzeć i sobie uzmysłowić ze nie chce życia spędzić z takim człowiekiem.

Jeszcze na odchodnego (wracał do pracy) dowiedziałam się, że razem z kolegą sprawdzali jak by im się opłacało gdyby wziąć kredyt na mieszkanie na nas 3ech! To jest ja, on i jego kolega!!!

Z tego całego stresu i złości chciało mi się słonego i zjadłam 6 małych paczek czipsów... F!M!L! x(

Muszę wyprowadzić z tego wariatkowa bo dostanę pierdolca...
  • awatar Tanesha: Cudny ten medalik :)
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Co do karmy dla kotów to w Netto jest promocja 6x850 za 16zł mokra. :) Z czym jesz humusa?? Ostatnio miałam kupić ale nie wiedziałam z czym jeść xd Praca musi być ciężka ale dobrze że są takie osoby jak Ty że chcą pomagać takim ludziom :)
Pokaż wszystkie (2) ›