Wpisy użytkownika hononey z dnia 14 grudnia 2017

Liczba wpisów: 2

hononey
 
11.12.2018 _ poniedziałek

Rozmowa z Tracey dała mi dużo do myślenia. Całe szczęście, że mam nagraną i mogę słuchać kiedy chcę. Nie będę pisać więcej o tej rozmowie bo to co mogłam się wygadałam i na razie mi starczy.

Z Poniedziałku pamiętam tylko tyle, że miałam pracę i nie za wiele czasu dla siebie przed pracą. Ogarnęłam co mogłam i 15.30 początek zmiany.

W pracy miałam zmianę z kobietą za którą bardzo nie przepadam. Będzie Ci mówić jaka jest miła i że martwi się o mnie jak jadę rowerem po ciemku a w pracy będzie mi zadawała pytania jakby miała zaraz podemną dołki kopać.

Więc ona zabrała jedną PP na imprezę świąteczną a ja  z całym bajzlem zostałam na zmianie. Poniedziałki zawsze są ciężkie - nienawidzę robić finansów i do tego jeszcze pomaganie innym PP. Tamta wróciła a że już robiłam finanse to mi podłożyła jej rachunki (bo PP wydała trochę kasy na imprezie). I co się potem okazało? Że źle zrobiłam to chuj (chodziło o mały błąd) ale cała wina poszła na mnie. Tamta nawet nic nie pisnęła. Śmiejemy się i mówię, że to nasza wina a ona do mnie że to mój podpis jest na kartce. Myślałam, że jej łeb urwę normalnie... Poszłam zmęczona spać po północy.
 

hononey
 
W pracy udało mi się wstać o czasie. Ogarnęłam wszystkich jak mogłam ale szkoda bo pracę skończyłam po 10 i wysłałam wiadomość do hydraulika ze nie dam rady wczesniej przyjsc (miał przyjść i naprawić kaloryfery u mnie w domu). Stwierdził, że postara się przyjść później. W pracy zjadłam resztkę ziemniaków z poprzedniego dnia.

Po drodze do domu wstąpiłam do sklepów zrobić zakupy. Kupiłam smakołyki dla Karolka, 5 paczek mrorzonego groszku zielonego (ostatnio mam jakąś obsesję na jego punkcie) i paczkę burgerów wege. Mimo że je kupiłam to chciałabym się pochwalić, że kilka minut temu w poprzednim odstawiłam podobne na półkę no ale tych już nie dałam rady odłożyć.

Wróciłam do domu i praktycznie cały dzień siedziałam na chacie czekając na hydraulika - który pod wieczór nie dał rady już przyjść. Umówiliśmy się na czwartek. Tak przy okazji to mi para z ust szła w pokoju. W między czasie zjadłam 850g zielonego groszku - tak mam fazę, wiem. Pod wieczór spisałam Pingera (mam dużo do nadrabiania) i poszłam do Aldiego po zakupy. Sałatka dla Karolka, pomarańcze, cytryny, brokuły, hummusy - zakupy załatwione.

A w ogóle to jeszcze nie zgadniecie co się wydarzyło! D miał iść do pracy tego dnia na godzinę. Jego kolega został u nas w domu bo przecież nie opłacało mu się iść i wracać a że jest u nas codziennie to mi przestał przeszkadzać (znaczy przeszkadza ale mam na to wyje*ane). No więc praca D się przedłużyła aż do trzech godzin. A co w międzyczasie? Koledze się nudziło więc zaczął ze mną rozmawiać no i gadka szmatka. Temat zszedł na związki. Powiedziałam mu że nie wiem ile jeszcze wytrzymam z D i że zaczyna mnie już to wszystko męczyć. Kolega no że spoko i powiedziałam mu że nawet nie ma co próbować rozmawiać na te tematy z D (kolega zawsze działa jak bufor w naszym związku - próbuje nas pogodzić, itp) bo sama próbowałam już na wszystkie tematy rozmawiać ale nic nie zadziałało.

No i potem poszliśmy do mojego pokoju, próbuję się go kulturalnie pozbyć ale dalej gadamy. Ten mi wyjeżdża z tekstem: "Wiem że nie powinienem tego mówić ale ja uważam że nam razem byłoby o wiele łatwiej niż Tobie i D". No mi szczena opadła. Do tego jeszcze dodał "Nie podjąłem żadnych kierunków w Twoją stronę ze względu na D i naszą przyjaźń. Ale jeśli doszłoby do sytuacji, że byłabyś sama i byłaby szansa na spróbowanie, to nie powiedziałbym nie". Szczena. Mi. Opadła. Powiem tak jak to Mama super skomentowała: jeszcze tego brakowało - trafiłabyś z deszczu pod rynnę.

Poszłam spać. Następnego dnia miałam jechać do Edynburga z PP w pracy.

12.12.2017 _ wtorek
  • awatar tyle.: oo, dzieje się u ciebie ostatnio :o długo u ciebie nie byłam i takie zmiany, jesteś zainteresowana tym kolegą, czy nigdy nie patrzyłaś na niego z tej strony. Wydaje się spoko osobą jeśli mimo jakiś tam uczuć w twoją stronę dbał by twój związek się nie rozpadł..
  • awatar Ach2017: I wszystko zostanie w "rodzinie" i znów pojawi się szansa na wzięcie kredytu w trójkę na dom? :/ Normalni to Oni nie są. :/ Sorry, ale usunęłam jeden z moich komentarzy. Nie mam ochoty znów za życzliwość oberwać złośliwością co zdarzyło mi się juz kilkakrotnie na jednym z blogów. :/ Po prostu się boję. :/ :/
  • awatar hononey: @Ach2017: myślę że kolega powiedział to szczerze, ale moja podświadomość wyłapuje pewien podstęp więc wolę trzymać się na baczności. Kochana!!! Tutaj nigdy odemnie nie dostaniesz złośliwości. Zawsze staram się patrzeć na sytuację z dystansem i nigdy mnie nie obrazisz no chyba, że perfidnie to będzie celowo (no to wtedy wiadomo). Kochana u mnie możesz być wolna niczym ptak i się niczym nie przejmować. <3
Pokaż wszystkie (5) ›