Wpisy użytkownika hononey z dnia 18 grudnia 2017

Liczba wpisów: 1

hononey
 
W niedzielę ogarnęłam się z rana, sok wypiłam ale smoothie nie dało rady. Od kiedy budzę się późno przez D po prostu rano nie da się we mnie nic wepchnąć.

Przyjechałam do pracy. Pogadałam z poprzednią menadżerką która zmieniła pracę i teraz czasami pomaga nam dorywczo jako personel. Posiedziała godzinę i potem poszłam ubierać PP. Ale PP stwierdziła, że nigdzie nie chciała wychodzić tego dnia. No dobra. Cały dzień spędziłyśmy w domu. W pracy zjadłam ziemniaki, trochę ryżu i pieczonych ziemniaków.

Po pracy od razu do domu, spakowałam się, spakowałam Karolka i poszliśmy do rodziców. Po drodze słuchałam nowej piosenki Eda Sheerana w wykonaniu Andrei Boccelli. No to stwierdziłam, że chce mi się posłuchać Time To Say Goodbye i po prostu się rozryczałam. Doszło do mnie, że mój związek z D nie przetrwa i będę musiała pozwolić sobie od niego odejść. No centralnie całą drogę buczałam.

Przyszłam do domu rodziców. Dałam Mamie i Tacie prezenty ze Szkocji. Karolka wypuściłam do małego pokoju na piętrze i zaczął sobie hasać. Babcia poszła na górę przekonana, że jest zaklinaczem zwierząt i je wszystkie kochają xD Karolek jak stał wryty, tak stał i dopiero jak Babcia poszła to zaczął niuchać o co biega.

Ja poszłam umyć włosy, zeszłam na dół, pogadałam z Mamą - biedny Dziadek oglądał TV i cały czas musiał przez nas podgłaszać. A właśnie, od rodziców na święta dostałam Power Bank więc wreszcie mam spokój. Do tego jeszcze sobie kabelki zamówiłam do ładowania bo mój ledwo żywy.

Wysuszyłam włosy i powiedziałam Tacie że może już mnie zawieźć do domu z Karolkiem. Pojechaliśmy do mnie, jeszcze Tacie powiedziałam, że jestem dumna, że takiego mam (zawsze lepiej powiedzieć, niż żałować że się nie powiedziało). Wróciłam do domu, Karolek od razu poszedł zaliczyć toaletę.

Zeszłam na dół, zapytać się mojego czy chce zupy (bo stali z kolegą w ogordzie i palili) no i mój że tak. Patrzę się do góry i mówię, że gwiazdy i że dawno nie widziałam, bo chumry, bo wszędzie światło w mieście itp a kolega najlepszy! Zaczął mi rozcierać plecy przy D, zostawił rękę na plecach i mi opowiada o gwiazdozbiorach - myślałam, że padnę! Na dodatek, mówię że idę do środka zupę mojemu robić a kolega do D że D jeszcze nie dopalił to kolega wróci ze mną bo on już skończył. Prawie mnie prowadził za plecy. No. Szczena. Mi. Opadła. Znowu. Za jakąś minutę D wszedł ale gadaliśmy normalnie bo w sumie to nawet nie ma o czym gadać, odgrzałam mu tą zupę i poszłam spać. <3

17.12.2017 _ niedziela
  • awatar tyle.: chyba jest coś na rzeczy z tym kolegą jak to się czyta.. wydaje mi się, że on chcę coś więcej od ciebie :) może to pora skończyć naprawdę związek bez przyszłości i pomyśleć o kimś innym lub odpocząć.
Pokaż wszystkie (1) ›