Wpisy użytkownika hononey z dnia 21 grudnia 2017

Liczba wpisów: 1

hononey
 
Dobre odżywianie zrobiło swoje. Obudziłam się dzisiaj sama, wyspana o 5 rano. Poleżałam w łóżku aż do 6. Przeglądałam internet na phonie, ale też nie mogłam odpuścić, żeby wyjść z łóżka. Wiem, to głupie... D sobie spał obok mnie. Mogłam go poprzytulać ile chciałam bez żadnych kłotni, bez jego gadania o procesorach i fizykach i równaniach. Po prostu ja i on i moment. W takich momentach na prawdę trudno mi przetrawić fakt, że chcę zamieszkać sama z Karolkiem. Przytulona jestem do niego, próbuję zapamiętać ten moment z całej siły i nagle głos/myśl w mojej głowie się pojawiła: "A teraz sobie wyobraź sobie jakbyś się czuła przy mężczyźnie którego na prawdę kochasz i który kocha Cię równie mocno". Leżałam jeszcze tak przez chwilę, ale nie mogłam wyjść z podziwu myśli którą przed chwilą miałam.

W łóżku doszło do mnie, że jajniki ostatnio mi warjują i tak jak pisałam ostatni okres miałam w ciągu 20 dni a teraz jest już dzień 25 (tak jak powinno być) i cisza. Ogarnęłam się, nakarmiłam koty, wypiłam sok z cytryny + herbata z dzikiej róży i hibiskus. Poszłam do sklepu. Wynik testu ciążowego negatywny. Ufff... Przynajmniej już nie mam się czym teraz martwić. Mogę się skupić na sobie.

Zdecydowałam, że wycisnę sok z selera. Dawno nie piłam, udało mi się tylko 0.5L i zmuliło mnie trochę - ale to dobrze. To znaczy, że pomaga. Kuchnię sprzątnęłam, zgłodniałam i zrobiłam sobie smoothie. Smoothie też nie dało mi się dużo wypić/zjeść.

Pojechałam na miasto. Najpierw po nerkowce - ile ja się nastałam w kolejce (wkurzyłam się trochę, bo smoothie ma określony czas trawienia i dawania energii, więc martwiłam się że wrócę do domu wygłodniała). Potem pojechałam kupić coś dla Babci. Poszłam do Body Shop - tam sprzedają etyczne, naturalne kosmetyki. Kupiłam dla Babci takie kosemtyki z miodem i migdałami.

A właśnie, związane z tematem. Nie opowiadałam Wam, ale poszłam niedawno do apteki szukając kremu tłustego, żebym wreszcie mogła normalnie ruszać dłońmi. Idę do apteki (mieszkam w Anglii) i mówię do aptekarki, że potrzebuję tłusty krem. Po wymianie zdań powiedziała, że mi nie sprzeda, żebym najpierw poszła do lekarza i niech on zadecyduje. Nie obraziłam się, stwierdziłam że Wszechświat próbuje mnie gdzieś ponieść i dlatego mi odmówiono tego kremu. No więc, dzisiaj jestem w Body Shop i co? Znalazłam tester kremu z konopii - jest cudowny. Co prawda śmierdzi trochę jak krem po goleniu, ale dawno nie było mi tak dobrze po tłustym kremie. Wrócę do tego co napisałam kiedyś - jeśli cały czas spotykacie jakieś przeszkody, to trzeba je porzucić i czekać na właściwy moment, a się pojawi.

Wyszłam ze sklepu, pojechałam do innego kupić dla Dziadka prezent na święta. Chciałam mu kupić jakiś alkohol bo lubi, ale nie mogłam. Wyglądam poniżej 18 lat (nie ściemniam) i bez dowodu nie sprzedadzą, a że ukradli mi portmonetkę w marcu ze wszystkimi dokumentami, to przepadło też prawo jazdy, którego z powrotem nie wyrabiałam. Szkoda mi też było brać paszportu, więc Dziadek będzie musiał się obejść smakiem. Kupiłam mu za to ciastka, bo serio nie wiedziałam co.

Po drodze do domu zajechałam do Aldiego na ostatnie zakupy przed świętami. Jak ja zgłodniałam... Kupiłam dwa opakowania udawanych kawałków kurczaka - trochę jak nuggetsy, mrorzonkę (soczewica z sosem tahini i warzywami) i warzywa/owoce + coś dla Karolka i D. Musiałam zjeść batona z daktyli bo już nie wyrabiałam. Odeszłam od kasy z wózkiem i zakupami, zjadłam batona na spokojnie i dopiero zabrałam się za pakowanie.

Nie wiem jak dojechałam z zakupami do domu na rowerze, ale cieszyłam się, że jednak na rowerze. W domu od razu wypiłam resztę smoothie. Tak potrzebowałam tej energii, że jak Tata zadzwonił to mu powiedziałam, żeby on gadał a ja będę piła, lol. Odgrzałam mrorzonkę z Aldiego, dodałam brązowego ryżu z lodówki i zjadłam. Miałam to gdzieś, że surowe i gotowane razem. Po prostu byłam wygłodniała, a jeszcze czekało mnie sprzątanie dużego pokoju.

Kiedy jadłam "obiad", poszłam do pokoju D. Myślałam, że może uda mi się jakoś spędzić ten czas razem, ale on cały czas tylko o polityce napierdalał. Nie mogę, po prostu nie mogę już dłużej... D poszedł do pracy a ja wzięłam się za duży pokój - chciałam skończyć zanim zrobi się ciemno. Udało się.

Włożyłam udawane nuggetsy do piekarnika i poszłam szukać filmu na necie. Znalazłam film, kolega D przyszedł - no bo przecież dom bez niego taki pusty (sarkazm). Zjadłam "nuggetsy" i zabrałam laptopa na górę, żeby Karolek ze mną pooglądał. Karolek ucieszony, zrelaksowany rozwalił się na całej długości i oglądał ze mną.

Teraz piszę pingera i piję następne 500ml soku z selera. Niedługo kładę się spać. Menadżerka do mnie dzwoniła dzisiaj, żebym pracowała z soboty na niedzielę. Chciała mnie trochę wmanipulować, że załatwi kogoś żeby pracował z piątku na sobotę i zrobię tą zmianę o którą mnie prosi, ale powiedziałam, że zawsze kiedy mogę to pomagam, ale tym razem nie da rady bo mam Wigilię z rodziną. Do mnie z tekstem, że skończę o 11 rano, a ja do niej że nie da rady bo jadę do mamy wcześniej pomagać z gotowaniem. Wysłałam jej smsa, żeby przeprosić że nie dam rady i rozumiem jej ciężką pozycję i co się okazało? Że zmiana już pokryta... Czyli jednak świat się nie zawali jak Jola się postawi. Dobra, to tyle. Kocham. <3

Ps. Zapomniałam dodać najważniejszego. Poszłam dzisiaj na solarium - ze względu na skórę i witaminę D3. Mam nadzieję że coś pomoże. Tylko 4 minutki co 2 dzień więc powinno być spoko. Tak dobrze się czułam jak wyszłam z solarium. Fajnie o siebie zadbać czasami.
  • awatar absolutelynot: Jak najszybciej sie wydostaniesz z tej sytuacji z D. tym lepiej dla Ciebie! Nie warto niszczyc sobie zdrowia i psychiki na to.
  • awatar absolutelynot: Co do moich herbat, zielona lisciasta z dodatkiem wycisnietej cytryny! Wszyscy mowia jak bardzo zielona pomaga na trawienie a ja taka przyzwyczajona, ze juz nic nie daje.
  • awatar Blondyneczka ☆: Kochana to musisz isc sobie wyrobić nowy dowód:* Nie fajne to mieszkanie z D :/
Pokaż wszystkie (4) ›