Wpisy użytkownika hononey z dnia 2 lutego 2018

Liczba wpisów: 1

hononey
 
Dzisiaj nie wiem o czym pisać. Szczerze.

Znudziło mi się spisywanie dnia, dzień po dniu. Więc stwierdziłam, że łatwiej mi po prostu będzie napisać jakąś rozkminę. Od razu uprzedzam, że nie mam żadnych zahamowań, jeśli chodzi o sprawy prywatne więc musicie się uzbroić w cierpliwość z moim charakterem, albo po prostu już teraz sobie darować nie tracąc czasu na moje wypociny, lol.

Otóż wkurzyłam się na D. I to teraz na maksa. Nigdy nie pisałam o tym wcześniej, ale mam wysokie libido. Był okres, że będąc młodszą nie mogłam spać po nocach (co było mega wkurzające) i bynajmniej ignorowanie zachcianek nic nie przynosiło. Nigdy się z żadnym nie puszczałam, byłam "czysta" do momentu aż poznałam D i stał się moim partnerem. Wracając do tematu. Mimo pełnoletności o tematach intymnych (mimo buzujących hormonów) myślałam jak zakonnica, że to grzech i komu takie rzeczy w ogóle potrzebne. Do momentu, kiedy aż za namową koleżanki obejżałam film dokumentalny o kobietach które oddają się przyjemności i po prostu wreszcie zrozumiałam, że nie ma w tym nic złego.

Więc zanim miałam chłopaka, używałam sobie wibratora żeby wreszcie wyrzucić z siebie natłoczoną frustrację. Wreszcie zaczęłam lepiej sypiać a wszystko było robione z umiarem. Poznałam D i (w) poszedł w odstawkę, ale z racji faktu, że będąc już w związku widzieliśmy się tylko raz na tydzień, to i (w) się czasami przydał. W końcu przenieśliśmy się z D do własnego mieszkania. Pierwsze dwa miesiące były jak w niebie ale sprawy intymne powoli zaczęły gasnąć. D już nie chciał się wcześniej kłaść spać, więc sprawy łóżkowe przeszły na poranek. Po jakimś czasie nawet z samego rana były problemy (nie z jego "sprzętem", tylko z chrapiącym właścicielem owego "sprzętu") więc budziłam się sama, aż praktycznie sprawy łóżkowe stanęły w miejscu. Prosiłam go tyle razy (czasami nawet płakłam z tęsknoty), żeby poszedł wcześniej spać albo obudził się rano. Cały czas, że zmęczony, że po co i tak dalej. Więc wróciłam do (w). Znowu dałam ujście frustracji, a D mógł się zająć swoją jedyną miłością - elektryką.

No ale jak wiecie, z D zerwałam i mimo że on liczy na to, że "kryzys da się zażegnać" to ja na prawdę nie widzę w tym żadnej przyszłości. D za to zrobił się bardzo uczuciowy. Kiedy ja się budzę rano, on również. Całuje mnie po policzku, w czoło - jak nigdy. Szkoda, że nie robił tego wcześniej bo we mnie już coś umarło i nie robi na mnie to żadnego wrażenia mimo że widzę jak bardzo się stara i mi go szkoda. Mimo zerwania z D, hormony nadal we mnie buzują, frustracja okresowo wzrasta i z pomocą przychodzi (w), żeby się pozbyć tego wkurzającego libido. Pytacie czemu wkurzona jestem na D? Otóż wyłamał mi pręty przy bateriach w (w)! I zrobił to tak po kryjomu, że myśli, że jestem na tyle głupia, że po prostu pomyślę że się zepsuł. Chyba ma nadzieję, że przez to się na niego rzucę wygłodniała... Teraz dopiero zobaczy jak potrafię chodzić wkurwiona. Niedość, że frustracja to sam (w) był drogi...
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

SPROSTOWANIE: D nie popsuł mi go, były jednak tylko dwa pręty przy bateriach. Nawet się go pytałam, wiem że nie umie kłamać i jest za bardzo honorowy. Jednak mi go nie popsuł ale wpis zostawiam, jedynie dlatego że w prawdzimym pamiętniku tego nie dałoby się wykreślić.