• Wpisów: 314
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis: 94 dni temu, 17:43
  • Licznik odwiedzin: 93 361 / 2828 dni
 
hononey
 
Dzisiaj rozgryzłam co się stało, że nikogo na pingerze nie ma. Po pierwsze, sam pinger (system) się sypie. Po drugie, instagram. Więc się nie dziwię.

A co u mnie? Dzisiaj są moje urodziny. Obudziłam się padnięta o 8 (dziwne) i D. nie dał mi wyjść z łóżka. Puściłam wodę do wanny i wróciłam do łóżka. Wiem jak się stara, ale całe uczucie już zniknęło i to jest najdziwniejsze. Czułam się jakbym była z obcą osobą w łóżku.

Zabawy zabawami, wzięłam kąpiel i zaczęłam się szykować. Sok z pomarańczy i szejk przed wyjściem obowiązkowo. Wyszłam na piechotę (wszędzie rowerem, ale nie chciałam zostawiać przy stacji bo tam kradną) i zadzwoniłam do rodziców po drodze. Okazało się, że wyszłam wcześniej i czekałam, żeby doszli. Spotkaliśmy się w połowie drogi i doszliśmy na stację razem. Bilety kupione więc tylko czekaliśmy na pociąg.

W pociągu do Sheffield szybko, bo tylko 26 minut. W Sheffield padła decyzja, idę na wrapa, a potem idziemy na kawę do COSTY a dopiero potem na obiad. Więc wrap w Fanoush (zdjęcie), a potem rodzice z kawą w COSCIE. Pogadaliśmy, wygłupy, itp. Potem obiad w Las Iguanas. Rodzice zaczęli wydziwiać, bo nie takie, itp. W końcu zjedli i decyzja zapadła - pycha.

Tata miał coś z kurczakiem, mama krewetki a ja wegańskie chili (mój przepis i tak lepszy). Ogółem z rodzicami pogadałam. Tata jeszcze trochę o Buni się popłakał (szkoda mi go, ale ja czuję, że Bunia ma się dobrze).

A właśnie, a propos Buni. Jak z Tatą poszliśmy na Air Show we wrześniu i śmieliśmy, że Bunia wreszcie może iść z nami bo nie będzie się bała. I co? Dzisiaj mi się śniło (w moje urodziny), że rozbrykana Bunia biegała koło nas na Air Show. Wiem, że to był Jej sposób, żeby życzyć mi wszystkiego najlepszego. Ba! Miałam do siebie pretensje, że byłam na wakacjach w Polsce, kiedy rodzice musieli usypiać Bunię. Doszło do mnie wreszcie, że przecież bilety były zabookowane dawno i to po prostu miało się tak stać. Dzięki temu Bunia ma kogoś, komu może przekazać wiadomość i ta wiadomość może iść dalej do Mamy i Taty. Gdybym razem z rodzicami musiała Ją uśpić, byłabym w gorszym miejscu psychicznym od Taty. Tak po prostu musiało się stać i jestem z tego dumna teraz. Cieszę się, że mogłam to zrozumieć.

Wracając do tematu. Po obiedzie mieliśmy 30 minut do pociągu. Myślałam, że się nie wyrobimy, ale pognaliśmy, 10 minut czekaliśmy i jeszcze się okazało, że opóźniony (tak, ja mam farta). Mama dała mi jabłko, zjadłam i do pociągu. W pociągu śmiechy, do Doncaster i się rozstaliśmy. Do domu na piechtę.

Wróciłam, drzwi otworzył mi kolega D. (bo klucze w drzwiach). Weszłam i dałam kotom suchą karmę, bo ktoś zapomniał... Przywitałam się z Karolkiem i zaczęłam się ogarniać. Teraz siedzę na pingerze, piszę z Madziulkiem. <3

Dzisiaj do mnie doszło, że mam urodziny w listopadzie. Kiedy mogłabym iść na spacer do lasu o tej godzinie, to nie bo już ciemno i zimno... Eh. Trudno się mówi, ale chociaż fajny układ planet mam na rozkładzie mam jak to Madziulek powiedział. Na dzisiaj to tyle. Kocham. <3

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego