• Wpisów: 234
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis: 1 godzinę temu
  • Licznik odwiedzin: 66 794 / 2469 dni
 
hononey
 
Poleżałam w łóżku do 9. Nie chciało mi się wstawać. Nakarmiłam koty, sok z cytryny (pomarańcze się skończyły) i szejk zrobione. Zdecydowałam, że pojadę do rodziców do domu włosy umyć (mam tylko wannę i długie włosy niestety).

U Mamy włosy umyte, posiedziałam, pogadałyśmy. Napisałam do landlorda, że chcę obejżeć jakieś mieszkanie. Wysłał mi adres. U Mamy posiedziałam jeszcze chwilę, zjadłam 6 pomidorów i trochę migdałów (dzięki Mamo). <3

Wróciłam do domu i dostałam opierdol od D. że kota nie uwiązałam do niczego w ogródku i już skoczyła na kosz od śmieci. Powiedział to w taki sposób, że nawet nie skomentowałam. W domu była po prostu cisza.

Pojechałam po zakupy po zioła, a potem do Aldiego. Spotkałam A. (bardzo dobra kumpela) i niedługo będzie rodziła. Słowo do słowa no i wróciłam do domu. W domu nadal cisza. Ogarnęłam zakupy i w końcu D. do mnie przyszedł przed wyjściem i przeprosił, że na mnie naskoczył. Powiedziałam, że mu się nie dziwię, bo też bym się wkurzyła gdyby Karolek pod drzwiami próbował się prześlizgnąć. Ucieszył się, że go zrozumiałam ale wkurzyło mnie jak mi to powiedział. Pytał się gdzie idę. Powiedziałam, że do A. na szybką herbatę. Tak na prawdę szłam obejżeć mieszkanie, ale tego mu nie powiedziałam. Przytulił mnie mocno po cichu i tak jak Tracey mówiła... Boi się, że mnie straci. Widocznie nie na tyle, żeby codziennie spędzać czas z kolegą, a nie ze swoją dziewczyną.

Pojechałam do tego nowego mieszkania. Nie powiem, ładne. Niestety na pietrze (mam rower i przyczepkę) i troszkę za małe... (dosłownie kuchnia, łazienka i sypialnia). No i trochę za daleko. Wróciłam do domu i poszłam do siebie do pokoju. Zachciało mi się brokułów z hummusem i tak też zrobiłam.

Pod wieczór poszłam do TESCO bo o tej godzinie zawsze coś przecenią. Kupiłam 5 mango, każde za 29 pensów (bardzo tanio, wręcz za darmo rzekłabym). Do tego dwa wrapy z falafelem. Wiem, nie powinnam bo gluten i inne ulepszacze i nawet nie byłam głodna, ale *huj. Zjadłam w domu, ale może wzięłam po to żeby zrozumieć jak bardzo ich nie potrzebuję?

Na noc wzięłam do siebie butelkę wody i całe szczęście bo mnie suszyło. <3

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.