• Wpisów: 234
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis: 1 godzinę temu
  • Licznik odwiedzin: 66 794 / 2469 dni
 
hononey
 
Obudziłam się przed 6 (tak wreszcie, moja ukochana pora wstawania).

Poczekałam, aż koty się uspokoiły i je nakarmiłam. Nie miałam dzisiaj ochoty na nic specjalnego, więc ugotowałam ziemniaki (tak, cały dzień, prawie, na ziemniakach i resztki ketchupu).

Do tego herbata z melisy i druga z imbiru na rozluźnienie i rozgrzanie. Dostałam wiadomośc z pracy, czy w sobotę mogę wpaść na trening z pracy (bo na ostatnim spotkaniu nie dało się tego zrobić - sarkazm), jeśli nie mogę jutro (a mam teraz wolne od pracy). Shit, w sobotę chciałam jechać na wegański festiwal w Sheffield (mój pierwszy), więc odpisałam menadżerce, że jutro będę (zła).

Na 14:30 Karolek miał to weterynarza na ważenie (ważę mojego królika co 2 miesiące, żeby być pewna, że jest zdrowy, itp). Sprawdziła mu ząbki, pazurki, czy chip działa no i wszystko w porządku. Karolek ważył we wrześniu 1.95kg a teraz 2.13kg. Powiedziała, że trochę przytył ale to w sumie moja wina bo go praktycznie nigdzie nie zabieram i nie ma gdzie się wybiegać. Do tego kupiłam mu takie smakołyki i one też chyba swoje robią. No i zawsze był ważony rano a nie w południe.

Ubaw miałam z niego, bo przy pielęgniarce taki kochany króliczek. Dał się Jej wziąć na ręce, w ząbki zajrzeć, a czemuż by nie? A w domu? Tupał na mnie, warczał nawet XD (śmiech).

Wróciłam do domu i stwierdziłam, że kupię plecaczek dla Karolka (w sensie, że on w tym plecaku) i wreszcie będziemy mogli chodzić na spacery. <3

Do domu wróciłam i na zakupy trzeba było jechać. Znowu wydawanie kasy... No ale kupiłam co trzeba było (a pojechałam tylko po jedną rzecz, wróciłam z 10...). Po drodze zrobiłam zakupy dla D. bo dał mi kasę. Nie wiem jak dałam radę zabrać to wszystko rowerem do domu...

Kupiłam sobie takie udawane nuggetsy z kurczaka. Podgrzałam, zjadłam i w sumie wcale mi po nich nie jest lepiej. No ale cóż... Przynajmniej nie jestem głodna, lol. Do tego dwa jabłka.

W ogóle to zauważyłam, że od kiedy regularnie piszę pingera (czasami nadrabiam zaległości następnego dnia), to podejmuję lepsze decyzje odnośnie jedzenia i posiłków.

Na razie to tyle. Zmykam Karolkiem się zająć. Nie mogę się doczekać, aż Karolek będzie miał taką grzywę jak ten na zdjęciu. Kocham <3

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Odnośnie komentarza na moim blogu - od tego jest na pingerze zakładka Dyskusje, żeby śledzić swoje komentarze na innych blogach oraz własne notatki skomentowane przez innych :). Mnie ta opcja działa bardzo dobrze, nie wiem, czy innym też, w końcu lata, gdy pinger działał poprawnie minęły bezpowrotnie, ale polecam spróbować :).
     
  •  
     
    O jej jaki fajny króliczek! !!:)
     
  •  
     
    A co do reszty... To, że się budzę w nocy spowodowane jest tym, że czekam na wiadomość. A jak już ją dostanę to przeżywam. Sądzę, że wątroba nie ma tu nic do rzeczy. Pracuję w bibliotece, zieloną herbatę pijam jak mam czas, cytrusy są za drogie i nie przepadam za nimi. No chyba, że sok z cytryny dodany do owsianki. Na urodziny przyjadą rodzice z braćmi.
     
  •  
     
    Co do obserwowania komentarzy, to wystarczy, że klikniesz w zakladke dyskusja i tam Ci wyświetli historię komentarzy z Twoim udziałem.  Co do pompek zaś,  to mnie też często trener poprawia. :) Powoli się uczę :)