• Wpisów: 314
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis: 33 dni temu, 17:43
  • Licznik odwiedzin: 91 736 / 2768 dni
 
hononey
 
Obudziłam się w pracy po 8. Napisałam Tracey o moich dziwnych snach - ten o tej kobiecie, która opowiadała mi o moich czakrach i je odblokowała. I drugi o którym zaraz napiszę. Chciałabym tylko wspomnieć, że właśnie od czasu tego pierwszego zaczęłam dostawać te dziwne sny, w których praktycznie czułam sie jakbym na prawdę była.

No więc do rzeczy. Śniło mi się że poszłam na parking - każdy miał Smart Car (samochód sam sterował, autopilot, itp). Sen dział się w przyszłości za jakieś 10 - 20 lat. Wszystkim sterowała sztuczna inteligencja i z jakiegoś powodu była wkurzona, że koleś przy biurku na recepcji pozwolił mi przejść przez barierki bez legitymowania się. Każdy czekał na swój samochód, ale sztuczna inteligencja (SI) nie chciała im wydać (były porostawiane jak towar na półkach). Miałam się wziąc  za mycie samochodu ale ktoś mi odradził. Wziął się za to inny koleś no i SI wkurzyła się na maksa, tym bardziej, że koleś na legitymacji miał zdjęcie żetona i wykałaczki z kawałkiem mięsa. Nie wiem co się działo z kolesiem i całą resztą, ale poszłam na górę na poczekalnię i poznałam kolesia który był Azjatą. Gadka szmatka i mówi, że ich rasa potrafi żyć nawet do 300 lat (miałam wrażenie, że jest częścią innej cywilizacji pozaziemskiej). Stwierdziłam, że nie mam po co czekać na auto skoro i tak go na razie nie dostanę. Zeszłam na dół i odwróciłam się... Wszyscy byli zarżnięci. Wszędzie były nagie ciała (nie było krwi) i z jakiegoś powodu było skupienie (focus) na męskie genitalia, które w danym momencie produkowały nasienie. Wszyscy byli dosłownie martwi i jak wywniskowałam mordercą była SI. W tym momencie podchodzi do mnie dusza/esencja Azjaty z którym rozmawiałam i mówi do mnie, że zasłonił mnie dymem, żeby SI mnie nie widziała. Obudziłam się zaraz po tym. Nie czułam strachu ani nic. Po prostu nawet nie wiedziałam jak to wytłumaczyć.

No więc Tracey mi wytłumaczyła, że kobieta z pierwszego snu była jakąś wyższą która została wysłana żeby mi pomóc. Tracey poczuła jak wielka ciemna chmura strachu odchodzi ode mnie i wreszcie mogę "łatwiej oddychać" - w sensie być sobą. Czuć się lepiej z samą sobą. Powiedziała, że ten sen był prawdziwy i pozbyłam się dużej ilości strachu z podświadomości.

Jeśli chodzi o drugi sen, czasami kiedy duże ilości strachu są uwalnianie, jakieś resztki/niedopałki są spalane w dziwnych snach. Mój był taki, że maszyny i SI po prostu się zbuntują i ludzkość wyginie a zwłaszcza mężczyźni (brak ochrony - brak potomka). Powiedziała, że nie ma się czym martwić i że to bardzo dobrze, że tyle uwalniam z siebie.

Opowiedziałam Tracey też o nieustających snach o podróżowaniu w pociągach i busach. I o moim "koszmarze", że siedzę w samolocie i samolot próbuje startować i się wzbić, leci przez chwilę i znowu ląduje. I znowu się wzbija na chwilę i znowu ląduje i tak dalej. Powiedziała, że sny z pociągiem/busem/podróżowaniem cały czas mi przypominają, że pora się wreszcie wyprowadzić i mówią mi: JUST DO IT NOW! A jeśli chodzi o samolot, to cały czas próbuję rozłożyć skrzyła i trwa to moment i potem znowu wracam na ziemię (The traveling dreams mean its past time to move out now. The plane means it’s time to spread you wings and fly but you’re not getting anywhere. You start then you stop again. Your dreams are telling you. JUST DO IT ALREADY). Powiedziała, że to normalne, że czuję się zmęczona po takich snach bo uwalniam dużo energii którą trzymałam w sobie za długo.

Dobra, koniec gadki o snach. W pracy wypiłam herbatę z szałwi, zjadłam ziemniaki, pieczone ziemniaki. Praktycznie nic dzisiaj nie robiłam. Taka zmęczona w pracy, że szok. Wróciłam do domu (po drodze małe zakupy dla siebie i Karolka - o tej godzinie są przeceny na warzywa), zjadłam chili z wczoraj z ryżem, musiałam zjeść te je*ane 6 paczek czipsów (trzeba zacząć pić sok z selera regularnie znowu) i wypiłam zieloną herbatę.

Kot D stłukł mi mój ulubiony kubek ze Starbucks'a. Ukochany kubek, ale dobra chuj. Jeszcze D na mnie zwalił winę bo zostwiłam na brzegu i teraz musi to sprzątać... Przynajmniej wiedział, że przeskrobał bo mieszkanie było sprzątnięte po powrocie z pracy.

Wreszcie udało mi się nadrobić wsztstkie moje wpisy - tak. Był moment, że miałam dość pingera ale znowu zatęskniłam. Brakuje mi tego no i moje decyzje nie są najlepsze jeśli chodzi o odżywianie, dlatego chciałam nadrobić. Jutro znowu praca od 10 do 16. Wieczorem po pracy raczej nie będę szła do rodziców bo się zasiedzę a zależy mi żeby ogarnąć pingera i chcę wziąć Karolka na pocztę w poniedziałek przed pracą - ostatni raz na "wycieczce" był w czwartek więc trochę się bida zasiedziała.

Zgadnijcie, jest u mnie 22:20 i w domu jest 3 domowników - tak, specjalnie tak napisałam. Kolega jeszcze nie poszedł. W ogóle do D musiał iść do pracy znowu i kolega został, żeby na niego poczekać ale nie było nic wspominane na temat poprzedniej rozmowy. Odpowiadając na poprzednie komentarze - nie przepadam za kolegą - jest milszy od D i się dogadujemy ale w sumie to tylko tyle. Co prawda Tracey mi powiedziała, że moją bratnią duszą jest koleś z niebieskimi oczami i blond włosy (i podobno jest aktualnie w związku), ale nie chciałabym żeby to był kolega D (tak wygląda). Dlaczego? Bo nawet jeśli nie chcę mieszkać z D z powodu jego charakteru i zachowania, to nie chcę mu wbijać noża w plecy zdradzając go z jego najlepszym przyjacielem, prawie rodziną. To już byłby cios poniżej pasa.

Jaki plan na jutro? Spisać cały dzień, wyrzucić z siebie co mogę i ogarnąć Wasze wpisy i komentarze jak obiecałam. <3

16.12.2017 _ sobota

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @Ach2017: spoko nie ma sprawy. Pomyślałam że pomoże ale nie każdy musi się zgadzać <3
     
  •  
     
    @hononey: Zrobić zrobiłam. Nie do końca się zgadzam. Opieram się tylko w 28% na intuicji, pozostając realistką? Nie, na pewno nie.  Wyszedł mi Wykonawca. :)
     
  •  
     
    @Ach2017: wiadomo że zamartwianie się to trochę naturalne i zostaje nam też po rodzicach. Spróbuj zrobić ten test i zobacz jaka masz osobowość. Może Ci pomoże zrozumieć siebie: www.16personalities.com/pl pamiętaj żeby dawać szczere odpowiedzi. Potem przeczytaj wyniki. Ja jestem mediatorem. ❤
     
  •  
     
    @hononey: Wiem, niestety ta wiedza nie chroni mnie przed błędami jakie popełniam, czyli m.in. zamartwianie się czy negatywne myślenie. :/
     
  •  
     
    @Ach2017: jeśli chodzi o sen ze sztuczną inteligencją to rozumiem z jakiego punktu patrzysz i dziękuję za Twój wkład.

    Jeśli chodzi o liczby, to wszystko jest związane z prawem przyciągania. Jeśli robisz to co kochasz, to znaczy że podążasz ścieżką którą sobie wyznaczyłaś zanim przyszłaś na ziemię. Kiedy robisz to co kochasz, wytwarzasz wibrację która przyciąga do Ciebie synchronizacje i "przypadki" i nagle życie staje się łatwiejsze.
     
  •  
     
    Zgadzam się z Twoją koleżanką Tracey, co do snów o podróżowaniu. :) Ten sen o sztucznej inteligencji traktuję bardziej przyziemnie. Wg mnie, uogólniając mocno (na podstawie tego co piszesz o sobie + sen) w Twojej przyszłości (SI) nie ma miejsca na związek z D. (stąd odmowa wydania samochodu z autopilotem, teraz lecisz na autopilocie w związku), SI zabiła mężczyzn - Ci dwaj (D. i jego koleś) nie będą istnieć w Twojej przyszłości. Focus na nasienie to nacisk na rozsądek (biały kolor = rozsądek) moim zdaniem,  przy rozstaniu z tymi dwoma. Azjaty nie rozumiem ani liczby, głównie z tego powodu, że nie miałam pojęcia, że powtarzające się cyfry mogą mieć znaczenie i stanowić ostrzeżenie/przepowiednię ze strony Wszechświata/Aniołów. Dowiedziałam się tego dopiero z Twojego bloga. Przedtem (działo się to podczas Depresji) byłam przekonana, że to jakiś objaw mózgu opanowanego przez Depresję. :/
     
  •  
     
    sny dziwne były, nie powiem :) ale nie każdy sen oznacza coś..

    Jeśli chodzi o czekanie współlokatora, jeśli zdarza się to nagminnie to nie tolerowałabym tego wcale.