• Wpisów: 311
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis: 16 dni temu, 19:26
  • Licznik odwiedzin: 88 130 / 2677 dni
 
hononey
 
Wczoraj położyłam się spać i nagle mnie wzięły myśli na temat Buni. Miałam wrażenie że jest przy mnie (to uczucie kiedy macie wrażenie że nie jesteście sami w pokoju). Już przysypiałam i coś ciężkiego jakby wskoczyło na łóżko? Pierwsza myśl, Karolek na łóżko wskoczył, ale przecież jestem w pracy... Więc na bank wiem, że to była Bunia.

Przed pójściem spać PP, powiedziałam jej że może wstawać do toalety na siku ile może i mnie nie obudzi. Tym razem dodałam tylko że jeśli poczułaby się źle, to może mnie obudzić. No i to był błąd... Obudziła mnie o 4 rano bo zmoczyła łóżko. A już tak ładnie jej szło. Pomogłam jej zmienić pościel, położyłam spać i sama wróciłam do pokoju. Stwierdziłam że skoro już przed 5tą to nie ma sensu zasypiać no ale mnie wzięło.

Obudziłam się w sam raz żeby wszystkimi się zająć. Czas w pracy trochę się ciągnął bo pod wieczór nie jadłam żadnych chipsów ale za to zjadłam zupę z batatów która miała zostać na dzisiaj. Na szczęście wzięłam jeszcze zwykłe ziemniaki. Dostałam do tego jeszcze okresu dzień przed. Bolał mnie brzuch, głowa i było mi trochę niedobrze. Zjadłam 2 paczki chipsów (tak, wiem...) ale potem mi już lepiej było. Skończyłam pracę i wróciłam do domu.

W domu D mnie przywitał, przytulił dał buzi. Mówię do niego żeby dzisiaj poszedł do sklepu kupić jedzenie dla kotów bo rano już nie będzie a on że kupi rano. Tłumaczę mu że mam dość kotów łażenia za mną dopraszając się o jedzenie bo on się kładzie o 3 nad ranem, wstaje przed 12 i ma wszystko w dupie. Powiedział że kupi dzisiaj, ale to raczej było na odwal się.

Wypiłam sok cytrusowy (wiecie, cytryna, Pomarańcze, herbata itd) i zebrałam się na solarium. Musiałam chwilę poczekać ale w końcu poszłam na 4 minuty. Myślę że następnym razem tylko 3 minuty wystarczą. W końcu i tak nie idę na opaleniznę tylko na skórę i witaminę D3.

Wyszłam z solarium i głos w głowie próbował mnie namówić na coś niezdrowego i tłustego z Aliego (po drodze do domu). Grzecznie odmówiłam i wróciłam do domu. Miałam taka ochotę na smoothie z mango i bananów... Prawie bym zrobiła ale stwierdziłam że za długo z tym zejdzie. Pisząc to zdałam sobie sprawę że mogłam zrobić mleko z bananów ale za późno. Zjadłam musli owocowe z mlekiem ryżowym. Zrobiło mi się tak słodko że juz nie mogłam. Stwierdziłam że jeszcze curry z puszki pójdzie z płatkami owsianymi. Dało radę. Głód zaspokojony.

Miałam zrobić scratch Book dla rodziców ale stwierdziłam że nie da się zrobić tego na szybko więc nici z prezentu. Przed spaniem Poprosiłam D żeby na pewno poszedł po karmę dla kotów.  Powiedział że rano (znowu taka sama sytuacja). Mówię do niego ze to nie on musi się z nimi ujadać od samego rana (z resztą wiecie o której ja wstaję, a o której D) tylko ja i będą chciały żebym je nakramiła, na co D do mnie żebym je ignorowała. Ja mówię, że jakbym zaadoptowała psa i pies chciałby na dwór a ja byłabym w łóżku, to co, też mu łatwoby ingonorwac? Powiedział że to inna sytuacja. Poszłam do pokoju spać. D powiedział że chce mu się red bulla i dlatego idzie do sklepu a nie że go Poprosiłam (szkoda gadać...).

To na tyle Kochane. Jutro wigilia. Nie planuje się najeść jak to bywało co roku. Tym razem gotuje zupy - lepsze trawienie a Mama zrobi surówkę z warzyw i ot cała wigilia dla wegan. Buziaki. <3

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego