• Wpisów: 300
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis: 5 dni temu, 19:00
  • Licznik odwiedzin: 85 626 / 2619 dni
 
hononey
 
Aaaaaaa... Mam taki mętlik w głowie i nerwicę, że muszę z siebie wszystko po prostu wyrzucić bo tego nie da się ogarnąć normalnie.

Pamiętacie zapewne, jak D się zalewał łzami i zapierał, że kolega nie będzie już przychodził, a potem zmienił zdanie i że będzie przychodził ale na krótko. No więc Kochane... Przez ostatni tydzień, zaczęłam rejestrować o której kolega przychodzi i wychodzi. Potrafi przyjść tak wcześnie jak 12 po południu jak dzisiaj, albo tak późno jak 21.30 i zostać do 23!!! Zostaje TYLKO do 23 bo ostatniego czasu warknęłam na obojga.

W czwartek jestem w domu, jest już 22 i pytam się dwóch czy na coś czekają, a siedzieli w dużym pokoju. Kolega grał na komórce, a mój na stojąco jadł resztki po obiedzie. Mówią, że nie na nic nie czekają. Pytam się czy kolega na coś czeka. Mówi, że nie. Więc się go kulturalnie zapytałam, co jeszcze robi bo chyba już godzina do domu. D wyczuł sprawę i WYSZEDŁ DO KUCHNI!!! Zostawił mnie sam z jego kolegą, żebym mu powiedziała, że ma iść do domu! Patrzę na niego i mówię, że chyba sobie żarty robi, bo stawia nas obojga w niezręcznej sytuacji. I zawsze od kolegi słyszę to głupie "Przepraszam" albo "Przykro mi, że tak późno przyszedłem". A wiesz co? Możesz sobie w dupę wsadzić to przepraszam, bo nie jest szczere.

Dzisiaj już dzieliło mnie tylko tyle -->..<-- żebym powiedziała D, że chcę się wyprowadzić. Wczoraj pojechałam do sklepu zoologicznego, żeby kupić karmę dla kotów D i był ten śmieszny koleś z którym się zawsze dogaduję. Mieliśmy taką wyluzowaną rozmowę, kurwa no nigdy nie takiej nie miałam z D. Zawsze muszę słuchać jego wykładów i pierdół na temat wszystkiego i niczego, ale ja nie mogę się odezwać bo zaraz wchodzi mi w słowo.

Teraz konkretnie pierdolę, wyjdzie jakaś chata ze spłódzielni, nawet żeby miała być poza Doncaster, to biorę. Chuj, że będę musiała płacić za pociąg, żeby się dam dostać ale przynajmniej będę mieszkała w jakiejś małej wsi i będę miała spokój razem z Karolkiem.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @hononey: kiedyś żyła w takim trójkącie właśnie.
     
  •  
     
    Ja miałam kiedyś faceta który swojego kumpla brał wszędzie, sliśmy do kina  z kumplem jego, na jedzenie z kumplem :D
    To się posypało szybko bo ja taka jak ty nie jestem by z tym życ bo ile można :)
     
  •  
     
    @Ewel...: Ojjjjj Kochana, gdybyś znała moja historie... Kolega zawsze jest. Praktycznie to 3eci domownik i mój "nie ma serca" go wyrzucić. Przesiaduje u nas całe dnie. Mojemu powiedziałam że to ostatni raz i że jak sprawy się spierdolą to się wyprowadzam. Coś czuję że to będzie niedługo.
     
  •  
     
    Koledzy są, a później ich nie ma. Zazwyczaj jakoś magicznie znikają jak dzieje się coś złego.
    Nie wiem co mogłabym Ci doradzić, bo sama w takiej sytuacji byłam. U nas A. sam wpadł na to, że za dużo czasu spędza z kolegą. Może i u Was jakoś wszystko samo przyjdzie :)