• Wpisów: 314
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 17:43
  • Licznik odwiedzin: 90 365 / 2737 dni
 
hononey
 
Nie wiem czy Wam mówiłam, ale będąc w zerówce, dzieci nie chciały się ze mną bawić. Jedna z dziewczyn rozpowiedziała, że moja choroba (atopowe zapalenie skóry) jest zaraźliwa i przez to wszyscy unikali ze mną kontaktu. Nie wiem czemu, ale wywarło to duży wpływ na mojej psychice. Od tamtego czasu czuję się odpychana i nieakceptowana przez dosłownie wszystkich, mimo że są ludzie którzy poprostu mnie lubią (nie mówię tego z powodu ego, tylko stwierdzam fakt). Większe grupy osób po prostu mnie przerażają i nie potrafię się "wtopić". Nie potrafię należeć do grupy. Jest grupa i jestem ja.

Tak było od zerówki. A jaka byłam przed zerówką? Jeśli poszłam gdzieś na plac zabaw, albo do lekarza, zbierałam wszystkie dzieci do kupu i nie było że ktoś się nie bawił. Po prostu nie było mowy, że ktoś odmawiał. Wszyscy się bawiliśmy i nie było lepszego i gorszego. Tak przynajmniej Mama mi opowiadała. Ale czar prysł w zerówce, kiedy zostałam odepchnięta przez wszystkich.

Próbowałam na to patrzeć z różnych stron, żeby pomóc samej sobie wyleczyć tej wielkiej rany w psychice, ale w sumie nic nie pomogło. Nawet zrozumiałam, że to mogło się stać po tym jak dzieci się wszystkie bawiły ze mną a ona poczuła się zagrożona i wszyscy byli potem pod jej "kontrolą" (jej mama była nauczycielką w drugiej grupie w zerówce, więc wyczuli autorytet). Ale mimo wszystko dalej CZUJĘ się "zakompleksiona" mimo, że WIEM że nic ze mną nie jest złego. Po prostu nie czuję się częścią otoczenia. Jestem ja i ono, ale nigdy my.

Ostatnio byłam u Mamy w niedzielę po pracy i rozmawiałyśmy o tym. Zawsze myślałam, że rodzice o tym nic nie wiedzieli. Okazało się, że Mama wiedziała. Powiedziała, że rozmawiała z Mamą (B.) tej dziewczyny (I.) która z resztą była jej koleżanką ze szkolnych lat. Mama powiedziała B. że I. roznosi po grupie opowieści o mojej chorobie, żeby dzieci się ze mną nie bawiły. Mama dodała, że rozumie, że jako matki nie mają wpływu na to co dziecku ślina na język da, ale żeby po prostu porozmawiała. B. powiedziała Mamie, że bardzo jej przykro, że jej własna córka tak robi. Mama powiedziała, że z B. zawsze mieli dobre kontakty i B. była bardzo empatyczna. Nie wiem jak potem I. na to zareagowała.

Co próbuję przez to powiedzieć? Chcę to zakończyć. Chce się wreszcie przestać tak czuć. Chcę zamknąć ten rozdział. Tak jak przeszłam przez depresję, tak przez to nie umiem. A wiem, że powraca całe zdarzenie do mojej świadomości, żebym mogła coś z tym zrobić. Chyba zadzwonię do psychologa w czwartek, żebym mogła to wreszcie za sobą zamknąć. Rozumiem, że to może zająć nawet i rok i dłużej, ale bardzo chcę zakończyć to jak się z tym czuję.
____________

18.04.2018 _ środa

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Moim zdaniem dzieci nie biorą pewnych zachować same z siebie. Jeżeli w domu mówi się o kimś źle, to dzieci słuchając rodziców, którzy są dla nich w tym momencie autorytetem, w przedszkolu i w szkole dokuczają swoim rówieśnikom w ten sam sposób. Przykro mi, że cię to spotkało. Pamiętaj, że dzieci potrafią być bezwzględne bo do końca nie rozumieją gdzie leży granica dobrego smaku i zachowania.
    Wspomninia zostają, ale życzę powodzenia.
    Jesteś piękna i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej ;)
     
  •  
     
    Skąd ja to znam.... Miałam od samej podstawówki to samo... nie akceptowana, traktowana jak gorsza, nie potrzebna, nikt nie chciał się ze mną bawić, zawsze sama. Pech chiał że do samego końca gimnazjum stale z tymi samymi osobami, przez co po gimnazjum w szkole nie mogłam się odnaleźć i wbić w żadną grupę. Uraz i strach przed odrzuceniem mam do dziś. Niestety ale jak jest nam od dziecka coś wpychane, jak mi że za gruba, gorsza, brzydsza to niestety odbija się to na psychice nawet dorosłej osoby.
     
  •  
     
    Na pewno teraz nikt nie myśli, że jesteś gorsza, nie jestes !!! Powodzenia ! :* :)
     
  •  
     
    Wiem jak to jest być "tą odrzuconą"od społeczeństwa.
    Jestem osobą niepełnosprawną od urodzenia i od zawsze ktoś widział we mnie same kłopoty i przez to często cierpiałam na braku znajomych oraz sama zamykałam sie w sobie i uważałam,że tak musi być,że nie mam prawa do bycia szczęśliwą.
    Dopiero 4 lata temu weszłam tutaj na Pinger i założyłam bloga,odkryłam,że to mój drugi dom. Poznałam fantastycznych ludzi. Zawarłam niejedną znajomość i otworzyłam się na innych.
    Dostałam lekcję,którą zapamiętam do końca życia,bo nauczył mnie jej ktoś kto był dla mnie ważny i nadal jest. Poznałam go tutaj i nigdy o nim nie zapomnę,pokazał mi,że świat nie musi być szary, a ludzie nie muszą być źli tylko ja niepochłonięta złymi nawykami zrobiłam okropne świństwo i teraz tego bardzo żałuje.
    Uśmiechaj sie i nie poddawaj sie mimo,że nie każdego dnia świeci słońce to może właśnie jutro wyjdzie za chmur.Pozdrawiam i zapraszam do mnie