• Wpisów: 314
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis: 90 dni temu, 17:43
  • Licznik odwiedzin: 93 256 / 2824 dni
 
hononey
 
Witajcie Kochane,

Pisałabym częściej, ale nie chcę cały czas brzmieć jak pesymistka. Owszem, są sytuacje, że po prostu muszę z siebie wszystko wyzionąć (tak jak w poprzednim poście), ale pisać w koło pierdoło o tym jak mi się marzy zamieszkać samej z Karolkiem, po prostu nie ma sensu. Także ten, wiecie jak wygląda sytuacja, ale na razie nie będę się o niej rozpisywać.
____________

Opowiem Wam za to bardzo kosmiczną historię. Szczerze mówiąc, myśląc tak jak myślę i mając już swoje doświadczenia których ludzka nauka nie potrafi wyjaśnić, myślałam że nikt i nic mnie nie zaskoczy, a jednak się myliłam. Otóż jestem na grupie na facebook'u gdzie ludzie oczyszczają organizm pijąc dużo naparów z ziół i soków owocowych. Dzisiaj pojawił się taki o to komentarz:

“Potrzebuję Ważnego wsparcia. Złapałem kleszcza i czuję Intuicja że nie powinienem go usunąć, zabić bo to co mi las i matka natura daje nie może nie być dla mojego dobra. Wcześniej pozwalałem komarom gryźć mnie i czułem się po tym świetnie. Takie żyjątka wypijają co złe a dają to co pomoże w oczyszczaniu, nawet borelioza i zapalenie mózgu to kryzysy uzdrowiencze i jeśli organizm to przyjmie to dla własnego dobra. Ale całe otoczenie Rodzice patrzą na mnie jak na wariata zagrozili szantażuje mnie bym zabił to biedne stworzenie. W moim umysłe jest też gdzieś matriowy lęk ale czuję że przy mojej sytuacji gdy jestem dializowany nie mogę pozwolić sobie na kompromisy z systemem. Proszę o wsparcie wiem że na Was mogę liczyć.”



Z tej samej grupy dowiedziałam się również, że wirusy tak na prawdę nas kochają i to jest po prostu selekcja naturalna, że my umieramy. Kleszcze, komary i pchły to nic innego jak stworzenia, należące do tej samej kategorii co pies/kot/papuga/królik/koń i należy im się szacunek... No mówię Wam, cyrk na kółkach i jeszcze długo mogłabym Wam wymieniać jakich bajek się naczytałam, ale szkoda czasu.
____________

Oprócz tego jestem dzisiaj w konkretnej kropce. Wróciłam do domu, a Karolek nie chce mi jeść i zaczynam się zastanawiać czy znowu nie ma przypadkiem zaparcia, czy po prostu rano się najadł. Boję się o niego, bo już raz to przerabialiśmy.

Update: wymasowałam go, dałam mu przeciwbólowe i zioło przeczyszczające i próbowaliśmy z D go nakarmić. W końcu udał się do toalety i wypchnął z siebie ten złóg. Teraz tylko musimy się upewnić, że będzie jadł dobrze jutro. Fju... Stracha mi narobił. Ale dziwicie mi się? Bunia odeszła w zeszłym roku, niedługo minie rok (aż ciężko uwierzyć) a został mi tylko On... Karolek po prostu mnie rozumie na swój króliczy sposób. Tak, to zdjęcie na dole, to my razem w zeszłym roku nad morzem. <3
____________

To tyle na dzisiaj Kochane. Jest już tak późno, że jedyne co mi wypada, to kłaść się spać. Mam nadzieję, że będę miała chęci wstać wcześnie rano (organizm sam się budzi o 5 rano).
____________

15.05.2018 _ wtorek

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

 
  •  
     
    Kilka lat temu moja ciotka zadzwoniła do teściowej. Teściowa jej się poskarżyła, że synowa ciotki mieszka dwa domy dalej i nawet do niej nie zajrzy, a moja ciotka na to: no wie mama, ona jest w ciąży, a mama jest kulawa, pewnie nie chce by jej się chore dziecko urodziło... :) bekę mamy z tego do dziś.

    Śliczny ten Karolek, naprawdę ;)